Mokra robota
Ania Nowak
Specyficzny to film, nie tylko w zakresie tematyki. Wolniejszy niż wszystkie inne, bardziej refleksyjny. Fenomenalnie zagrany, przede wszystkim przez wielkiego talentem Bena Kinglseya. Gra na narodowych stereotypach, czasami zbyt przerysowana, w większości czasu jednak całkiem niezła w odbiorze.
Frank Faleńczyk jest płatnym mordercą. Pracuje w rodzinnej mafii, polskiej że dodam. I jako Polak oczywiście za dużo pije. Kiedy więc przesypia w alkoholowym zamroczeniu zlecenie, jego rodzina decyduje się wysłać Franka na leczenie do odległego od rodzinnego Buffalo San Francisco. Uczęszczając na znienawidzone przez siebie meetingi AA i pracując w kostnicy, Frank poznaje Laurel (Leoni), która zmienia tor jego życia a zimowa depresja odchodzi na daleki i bardzo boczny tor.
Jeśli Ben Kingsley gra Polaka, ja traktuję to wyłącznie jako honor dla naszego kraju. I wybaczam nawet przerysowane i zbyt jaskrawe stereotypy. Kingsley jest jak kameleon, w każdej roli inny i coraz bardziej interesujący. Tutaj jest najjaśniejszym elementem tego filmu, a jego rola zachwyca. Takiego Polaka, nawet mocno pijącego jesteśmy w stanie przyjąć z otwartymi rękami. I taki aktor jest za dobry na taki film.
Są momenty kiedy śmiejemy się głośno, są takie co wywołują nawet salwy śmiechu, większość z nich to jednak dzieło właśnie Kingsleya. Nie jest mu w stanie dorównać Leoni, aktorka niezmiernie nierówna i klasą znacznie niż Kingsley mniejsza. A cała reszta? Scenariusz jest przyzwoity, powiem że raczej neutralny. Scenarzyści nie pokusili się specjalnie o dokładniejsze przestudiowanie naszego kraju, zostawiając przede wszystkim stereotypy. I to raczej te mniej ciekawsze. Warto jest na ten film iść, chociażby po to aby zobaczyć jak widzą nas Amerykanie. My też mamy o nich zdanie. Na zakończenie więc pozwolę sobie przytoczyć opowiedziane mi ostatnio słowa jednej Amerykanki, która widząc Polkę w ciąży zapytała uprzejmie i z uśmiechem: A ile w Polsce są kobiety w ciąży?