Jeśli można, trzeba weto
Aneta Robertson
Każde kolejne weto prezydenta Kaczyńskiego przestaje mnie już chyba dziwić. Trzeba przecież zrobić wszystko aby rzucić pod nogi kłody rządowi, najlepiej jeśli bezpośrednio premierowi. Szkoda tylko, że za to weto zapłacimy my, młodzi.
Prezydent Kaczyński zrobił to o co modlili się wielbiciele PiSu a przed czym drżeli wszyscy nie należący do sekty braci Kaczyńskich. Zawetował ustawę o pomostówkach. Określił ją jako niesprawiedliwą, odbierającą ludziom dawno nabyte przywileje. Szkoda tylko, że sprawiedliwym jest to, że wszystkich tych wcześniejszych emerytów będę utrzymywać ja i moi rówieśnicy.
Nikt nie pyta mnie, czy chcę dokładać z własnych pieniędzy, tylko po to aby zdrowy jak rydz 50latek siedział w domu i nie robił nic, jednocześnie pobierając od państwa pieniądze. Nikt mnie nie pyta, czy chcę obniżyć własną emeryturę na rzecz tych, którzy mają te prezydenckie, nabyte przywileje, nikt nie uprzedzał, że zabierze mi moje pieniądze. Ja ani moi rówieśnicy nie obchodzimy Prezydenta, mamy jedynie zapewnić możliwość braku pracy tym już na emeryturę chętnym.
Nie zrozumcie mnie źle, niektórym te przywileje się należą. Są zawody, których w żaden sposób nie można wykonywać więcej niż lat kilkanaście. Tego nikt nie kwestionuję. Odmawiam jednak utrzymywania wszystkich tych cwaniaków, którzy - korzystając z idiotycznych przepisów - chcą kosztem innych uzyskać coś co im się nie należy. Nie widzę wyższości kioskarki na kolei od kioskarki na ulicy. Bezczelnością wydaje mi się żądanie każdego mundurowego do przejścia na emeryturę po 15 latach. Ile można mieć 40latków, którzy bez wahania pobierają wysoką, wojskową emeryturę, kosztem innych, niejednokrotnie pracujących na kilku etatach?
Czy całe pokolenie PRLu może w końcu zrozumieć, że warto jest pracować na to co mamy a nie wyzyskiwać innych? Zrozumieć, że nie chcemy utrzymywać setek tysięcy osób, którym nierealna od początku ustawa nadała idiotyczne przywileje. Nie stać na to Polaków, nie stać naszego rządu, nie stać nikogo. Póki ktoś tego nie zrozumie, będą dalej strajki, będą manifestacje, będą obrażeni. Niestety, nie można mieć ciasteczka i zjeść ciasteczka. Może to pan, panie prezydencie w końcu zrozumie.