Kolacja z przyjaciółmi
Ania Nowak
Dobry film, chociaż jedynie dla koneserów kina specyficznego. Takiego spokojnego, statycznego, typowo przegadanego. Świetnie zagranego przez rewelacyjnych aktorów, takich prawdziwych, nie udających dwudziestoletnich podlotków. Żeńska część dorosłej publiczności będzie bardzo zadowolona.
W mojej prywatnej kategorii to film dla kobiet. Z różnych zresztą powodów. Po pierwsze, mocno ograniczona ilość aktorów z reguły nie przekonuje do jakości filmu męską część widowni. Po drugie, tematyka jest wyjątkowo babska i uczuciowa, rzecz bowiem traktuje o związkach a w szczególności małżeństwach i ich fundamentach. Po trzecie, to niemalże adaptacja sztuki teatralnej, statyczna w akcji, skupiona bardziej na rozmowie i interakcji niż na sensacyjnych wydarzeniach.
W fabule mamy zaś dwa małżeństwa. Beth, Tom, Karen i Gabe przyjaźnią się od przysłowiowych wieków. Spędzają we czwórkę wakacje, umawiają się na kolacje, niemalże wspólnie wychowują dzieci. Wszystko jednak do czasu, bo pewnego dnia Beth oświadcza Karen i Gabowi iż mąż postanowił ją opuścić i zacząć nowe życie u boku młodej i ponętnej agentki turystycznej. Karen od razu staje po stronie przyjaciółki, Gabe jest bardziej ostrożny we wskazywaniu winnych. Od tego jednak momentu kontakty całej czwórki staną się niemożliwe a Karen i Gabe sami będą mieli okazję do refleksji i zadumy nad własnym związkiem.
Oglądając, z dużą zresztą przyjemnością film Normana Jewisona nie mogłam pozbyć się wrażenia iż spokojnie można by go odegrać na deskach teatru. Na pewno nie powstałby z tego film sensacyjny. Wszystko skupione jest na spokoju i statyce, oparte na dialogach między bohaterami i ich wzajemnymi relacjami. Wielkie brawa dla scenarzysty Donalda Marguliesa, mało jest pisarzy zdolnych do wykreowania interesującej historii z zaledwie czterema postaciami. Nawiasem mówiąc, wszystko zdaje się być mistrzowsko zagrane, począwszy od najsłabszej MacDowell przez świetnych panów aż po fenomenalną jak zawsze Toni Collette. Margulies wraz z aktorami zdają się tworzyć coś z niczego - minimalnym nakładem sił, pieniędzy i efektów powstaje historia ludzka, film wciągający, dający do myślenia każdemu kto kiedykolwiek szedł wspólnie z drugą osobą przez życie.