Michael Bond "Paddington tu i teraz"
M. Czabała
Za co kochamy misia Paddingtona? Za jego kapelusz. Za ślady marmolady wszędzie. Za ciotkę Lucy, mieszkającą w Peru w domu dla emerytowanych niedźwiedzi. Za nieustającą gotowość robienia rzeczy nowych - pływania łódką, remontowania pokoju, kupowania na aukcji, korzystania z pralni automatycznej, gotowania kluseczek. Za umiejętność wywoływania nieszkodliwych katastrof na londyńskich przedmieściach. Za spokój i siłę charakteru. Miś Paddington jest zdecydowanie moim ulubionym misiem.
Wydawnictwo: Znak, Listopad 2008
ISBN: 978-83-240-1050-9
Liczba stron: 152
Wymiary: 125 x 195 mm
Tłumaczenie: Michał Rusinek
Cena: 25zł
Michael Bond napisał - uwaga - dziewiętnaście książek o misiu Paddingtonie. W Polsce znaliśmy do tej pory zaledwie trzy, teraz mamy okazję przeczytać najnowszy, wydany w 2008 roku tom przygód. Od pierwszej książeczki minęło pięćdziesiąt lat - ale co tam, Paddington nie zmienił się ani troszeczkę, a i w bardzo angielskiej rodzinie Brownów najwyraźniej upłynęło niewiele czasu. Dzieci, Judyta i Jonatan nadal chodzą do szkoły, pan Brown dalej pielęgnuje róże i dynie, a pani Brown z panią Bird nieustannie martwią się tym, co tym razem wymyśli Paddington. Paskudny (i chudy) sąsiad, pan Curry niezmiennie wpada w tarapaty - oczywiście nie przez Paddingtona, ale przez własny, niedobry charakter, chociaż dziwnym trafem miś zawsze jest przy tym obecny.
Jakie są różnice? W tekście pojawiają się takie wynalazki, jak telefon komórkowy i Polacy pracujący w Londynie. Zmienił się też tłumacz - pierwsze książki tłumaczył Kazimierz Piotrowski, najnowszą Michał Rusinek, autor kryminałów i książek dla dzieci, znany również jako niezrównany sekretarz Wisławy Szymborskiej. Nie wiem, jak wygląda relacja miedzy tekstem oryginalnym a tłumaczeniem - wydaje mi się, że w nowej wersji jest więcej humoru słownego, a mniej (mojego ulubionego) sytuacyjnego... Zmieniły się też ilustracje - dawnego misia rysowała Peggy Fortnum, dzisiejszego R.W. Alley. Kreska się zmieniła, jest bardziej dopowiedziana, ale miś jest jak dawniej kudłaty i stanowczy.
Rozkoszna książka dla dużych i małych, dla tych, którzy już czytali i dla tych, którzy jeszcze nie poznali Paddingtona. Świetnie też, że Znak przypomniał wcześniejsze tomy, które - choć nadal obecne w rodzinnych biblioteczkach - na pewno sczytane są już do oporu, pomalowane kredkami, a może nawet poplamione marmoladą (lub swojskim dżemem). A może tak jeszcze więcej książeczek, tych z numerkami pomiędzy trzy a dziewiętnaście?