Le résumé *
Małgorzata Kobus
Bardzo trudno mi się odnieść do minionego właśnie roku i go podsumować, a przecież styczeń skłania do robienia noworocznych postanowień i nastraja do składania przeróżnych obietnic. A ja nawet nie wiem kiedy minęło te dwanaście miesięcy (!), bo mam wrażenie dziwnego déja vu - jakbym zupełnie niedawno, a nie przed rokiem, zastanawiała się nad tym samym: co napisać?
Jak wiadomo życie to swoista sinusoida i żeby było dobrze, to najpierw musi być źle. Mam dziwne poczucie, że w ostatnich latach przeżyłam sporo rozczarowań i tych "gorszych rzeczy", więc może teraz przyszedł czas na lepsze lata. I takie są właśnie moje oczekiwania w związku z Nowym Rokiem - by teraz było już tylko lepiej! Przede wszystkim w tak zwanej skali mikro, czyli jeśli chodzi o moich bliskich i to, co mnie bezpośrednio dotyczy. Chciałabym także, by ten szalony świat trochę się opamiętał, a rządzący nim patrzyli mniej przedmiotowo na jednostkę ludzką. Pewnie jestem naiwna w swoich oczekiwaniach w stosunku do świata, ale przecież jego postrzeganie zależy właśnie od naszego nastawienia.
Co do dalszych oczekiwań to chciałabym (oprócz odwiecznego pragnienia, by być piękną i młodą):trzymać się wytyczonych priorytetów zawodowych i je realizować (mimo wielce strasznego i wszechogarniającego kryzysu!); oprzeć się pokusie wydawania i nie ulegać magii zakupów tak często, jak to się działo dotychczas, czyli inaczej mówiąc - zacząć oszczędzać; przypomnieć sobie jak to było czuć te "motyle w brzuchu" (uczucie zupełnie zapomniane lub raczej zagubione gdzieś w zwykłej codzienności); mieć więcej cierpliwości i nie irytować się tak łatwo, gdyż to na pewno ułatwiłoby życie mnie samej oraz moim najbliższym; znaleźć więcej czasu na przyjemności - kino, teatr, balet(y)!, a przede wszystkim czytanie książek; zastanowić się poważnie nad swoim życiem - quo vadis?, czego oczekujesz? kim chcesz być?, a kiedy już odpowiem sobie na te pytania...;
...być szczęśliwą.
Myślę, że każdy z nas zmaga się ze wspomnieniami/wydarzeniami/osobami z bliskiej lub dalszej przeszłości, które nie pozwalają nam iść dalej, stopują nas, ciągną w jakąś mentalną otchłań, przez co wracamy do nich w snach lub na jawie. Często też nie czujemy się przez to dobrze, czegoś nam brakuje, bo i nasze oczekiwania były większe. Przeżywamy właśnie coś podobnego z moją Przyjaciółką i obie pragniemy się od tego uwolnić.
Ta mentalna wolność może być jednak okupiona brakiem możliwości powrotu do tej dziwnej, sekretnej przeszłości, a co więcej, będziemy zmuszone do zerwania wszelkich dotychczasowych więzi. Więzi, które nas krępowały, a bez których nie potrafiłyśmy się obejść. Tylko czy w obliczu tej przewrotnej decyzji wystarczy nam odwagi, by odciąć się od czegoś, co mimo udręki, dawało ulotne uczucie przynależności...?
Muszę przyznać, że pisanie tych słów przychodzi mi z takim samym trudem, z jakim próbowałam podsumować mijający rok. Z jednej strony dobrze, że stoimy u progu nowych wyzwań pełni wiary, nadziei i miłości (sic!). Z drugiej jednak trudno się pozbyć tego dziwnego poczucia przemijania, wraz z którym międlimy gdzieś w środku smak porażek: bolesnych rozstań, złamanych serc, niedotrzymanych obietnic, a także przyjemności, które często nas omijały, bo nie mieliśmy na tyle odwagi lub byliśmy zbyt głupi, by po nie sięgnąć.
Zatem co nas czeka w nadchodzącym roku? (...) odpowiedzi przyjdą same. Na naszej drodze nie napotykamy nic, czego nie wiedzielibyśmy już wcześniej. W życiu nie uczymy się niczego ważnego; jedynie sobie przypominamy. **
* (z franc.) - podsumowanie
** Carlos Ruiz Zafón, Gra anioła