Trudne 365
Małgorzata Kobus
Kiedy odsapnęłam wreszcie po świątecznym szaleństwie zakupów i jedzenia, przyszedł czas na podsumowanie minionego roku oraz zastanowienie się nad tym, co mnie czeka w kolejnym.
Gdybym miała jednym słowem określić ostatnie dwanaście miesięcy, byłoby to ROZCZAROWANIE.
Zawodowo był to bardzo trudny okres - pełen wyzwań, ryzykownych posunięć, biznesowych pułapek. Latem, gdy wszyscy cieszyli się słońcem, ja nie spałam po nocach, rozmyślając nad strategią działania i zamartwiając się o przyszłość. Nawet nie wiem kiedy minęło to lato, gdyż większość czasu i tak spędzałam w pracy. Nigdy dotąd życie zawodowe nie pochłaniało tyle mojej energii. Skutki: stres, permanentne napięcie, bezsenność. Gdyby nie koniec roku i dwutygodniowa przerwa w pracy to pewnie bym zwariowała...
W życiu prywatnym nie było lepiej. Chyba to lato było jakieś znamienne, przede wszystkim na polu osobistym. Musiałam borykać się z ogromnymi, czasami zupełnie skrajnymi emocjami, dokonywać trudnych wyborów. Ale też wiele spraw potoczyło się wbrew mnie, co spowodowało, że zwątpiłam w czyste intencje ludzi, straciłam w nich wiarę. Zawiodło mnie wiele osób. Jedna nawet kilka razy. Patrząc z perspektywy czasu, oczywiste jest, że dawałam się wodzić za nos i dopiero brutalna prawda spowodowała przełom i mogłam się otrząsnąć z pewnych krępujących mnie emocji. Żałuję jednak, że poświęciłam tyle czasu i energii dla kogoś, kto zupełnie nie zasługiwał nawet na jeden ciepły gest z mojej strony, nie mówiąc o ukochanych książkach.
Kiedyś wierzyłam, że znalazłam prawdziwą przyjaciółkę, taką "od serca". Jednak i ten pewnik został szybko zweryfikowany przez życie. Może gdyby były "magazyny z przyjaciółmi", mielibyśmy ich więcej? A może nigdy nie powinniśmy być nikogo pewni? W każdym razie zawiodłam się na jednej z ważniejszych dla mnie osób i nie potrafię udawać, że nic się nie stało.
Przyznaję, że w przyjaźni nie znoszę kompromisów - zbyt wiele ich jest w moim życiu uczuciowym. Dlatego pewnie jestem taka wymagająca i czasem trudno ze mną wytrzymać. Jednak moi bliscy wiedzą, że inaczej nie potrafię i nawet, jeśli bywam stanowcza i mało przyjemna, to i tak ich bardzo kocham i zawsze im to wynagradzam.
Bardzo sprzeczne uczucia mną targają na początku tego roku i nie wiem czego się spodziewać. Czuję się zmęczona niewyjaśnionymi sprawami, które niestety dość mocno się nawarstwiły, czuję się wykorzystana emocjonalnie i po prostu rozczarowana. Brakuje mi też sił i motywacji na zawodowe potyczki i muszę przyznać, że boję się tego, co mnie czeka.
Taki pesymizm jest zupełnie do mnie niepodobny i tym bardziej mnie przytłacza. Miałabym więc jedno życzenie dla wszystkich na Nowy Rok, parafrazując autora - "przez następne 365 dni patrzmy na świat, jakbyśmy go widzieli po raz pierwszy. Szczególnie na rzeczy nieistotne". *
* Paulo Coelho, Kronika. Jakby to było pierwszy raz