Jednak nie
Małgorzata Doboszyńska
Naznaczony miał bez wątpienia potencjał. Miał też niespotykaną na co dzień reklamę i prawdziwie doskonałych aktorów. Serial miał być hitem jesiennym TVNu i bez wątpienia wzbudził liczne komentarze. Jako cały był jednak niezmiernie nierówny, a finał bez wątpienia stanowił jego najsłabsze ogniwo.
Ostatni odcinek poważnie rozczarował. Nie samą historią, bo też przygody Kralla i jego walka z Nieznajomym od samego początku były znacznie słabsze niż poboczne mini-historie. Rozczarował marnym rozwiązaniem oraz sztucznym i jakby niewiarygodnym aktorstwem. Ostatnia scena była zaś na rażąco niskim poziomie, wzbudzała zażenowanie i wstyd u widza, który po 13 odcinkach miał jednak jakieś oczekiwania.
Ale do rzeczy. Były w tym serialu momenty doskonałe. Odcinek z zapędzonym w obsesję prokuratorem czy też biznesmenem poszukującym maniakalnie swoich niedoszłych zabójców był majstersztykiem, zarówno aktorsko jak i w scenariuszu. Aktorzy, sami w sobie doskonali, zdawali się wspinać na wyżyny aktorskiego kunsztu, wydobywając z doskonałej już historii jeszcze więcej. Dla kilku fenomenalnych scen warto było skupić się na całym serialu. Oglądałam więc i szukałam dalej.
Doszukałam się kilku perełek ale jako całość, serial szedł po równi pochyłej. Bohater Adamczyka biegał jak oszalały po całej Polsce w poszukiwaniu sposoby na unicestwienie Nieznajomego, chaotycznie przemieszczał się z miejsca na miejsce, w zasadzie nie podejmując jakichkolwiek decyzji przez całą serię serialu. Całą postać ratował jedynie doskonały jak zawsze Adamczyk, ale nawet on nie pozwolił mi Kralla lubić. Nijaki był jakiś. Ostatni odcinek filmu był zaś bezpośrednim dowodem na to, że kończyć to polskie kino nie umie. Kiedy bohater w końcu decyduje się na dość radykalne kroki mające uratować jego córkę, cała scena jest tak kiczowata i sztuczna, że czujemy bardziej zniesmaczenie niż tą oczekiwaną adrenalinę ostatniej sceny. Całe wyjaśnienie jest mdłe, nieciekawe a przewidziany i jak rozumiem oczekiwany suspens nie wywołuje jakichkolwiek emocji. Szkoda, że tak przyzwoity pomysł został w gruncie rzeczy tak bardzo zmarnowany a cała historia sprowadziła się jedynie do cukierkowo zawiązanych wątków, na dodatek równie nieudanych technicznie. Lepsze efekty specjalnie można spotkać w podrzędnych filmach klasy Z. Szkoda.
Szkoda, bo można było z tego filmu wyciągnąć znacznie więcej. Więcej akcji, więcej niepewności, więcej elementów gatunku grozy. Podobno TVN nie planuje drugiej serii ale wiadomo, takie obietnice są z reguły mało warte. Zakładając jednak, że seria druga powstanie, warto by pomyśleć czy powód jest to do radości, czy może jednak do strachu, że będzie jeszcze gorzej?