W Nowy Rok z niepokojem
Marta Czabała
Redaktor naczelna Fabula.com.pl
Na styczeń czekam ze swoistym lękiem. Okrągłe urodziny, kolejny krzyżyk na karku. Część znajomych już doniosła mi jak dramatyczne zmiany zajdą w moim życiu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie mnie już dziewczyną. Kosmetyki będę musiała wybierać już z innej półki. 30+, a to w ich ustach nie brzmiało dumnie. To w tej dekadzie moje dziecko pójdzie do szkoły, to w tej - jeżeliby wierzyć lansowanym uparcie trendom - mam ostatnią szansę na ostateczne zorganizowanie sobie życia prywatnego. I to w tej dekadzie nie wypada też już być panną. Tak mówią.
Tylko kogo przy zdrowych zmysłach to obchodzi. Wyrzućmy więc konwenanse i zajmijmy się nadchodzącym rokiem. Ameryka powoli wychodzi z kryzysu co będzie miało bezpośrednie przełożenie na ilość filmów w kinach. Już w grudniu ruszyła machina reklamowa kolejnej części Zmierzchu, Zaćmienie. Już w samym styczniu będzie kilka ciekawych premier. Reklamowany jako "idealne połączenie Zmierzchu i Matrixa" (!) Daybreakers. Świt zwabi miłośników Ethana Hawke'a , Willema Dafoe i horrorów. Ci zakochani w zakręconych komediach z pewnością już ostrzą palce na pierwszy sensowny film Guya Ritchiego "po Madonnie", czyli kolejną ekranizację przygód Sherlocka Holmesa. Będzie nagrodzony i doceniony już w kilkunastu krajach, obsadzony MEGA gwiazdami musical Dziewięć oraz kolejna post - apokaliptyczna wizja przyszłości w Księdze Ocalenia. Dla każdego coś dobrego. Kinomani (czyli ja) dadzą swoim świątyniom zarobić.
Maniacy książek (też ja) zresztą też. Nowa książka Władysława Bartoszewskiego będzie miała premierę właśnie w styczniu. Stanie w towarzystwie kilkunastu pozycji z kilku gatunków. Ostrzcie zęby i szykujcie pieniądze. Będziemy czytać, chodzić do kina i cieszyć się Nowym Rokiem, kto wie, może tym razem bez sztucznych, nie dających się spełnić postanowień. W końcu ta 30 na karku do czegoś zobowiązuje. Może dalej będę panną, może zabraknie mi nazywania mnie "dziewczyną", może ciężko będzie mi kupować te kremy z innej półki. Kto wie. Jak na razie jednak patrzę na tą rocznicę z całkiem przyzwoitą dawką optymizmu. Kto wie, może 30+ jest jeszcze fajniejsze od 20+?