Skarb Narodów - Księga Tajemnic
Małgorzata Doboszyńska
Znacznie mniej pomysłowy niż część pierwsza, niemniej jednak przyjemny dla oka. Często śmieszny i przyzwoicie zagrany - takie filmy zawsze ogląda się z przyjemnością, niejednokrotnie śmiejąc się, nierzadko chwytając się z przerażeniem krzesła. Czysta, chociaż gorsza niż oryginał filmowa rozkosz, przez 130 minut.
Benjamin Gates to taki współczesny (choć znacznie mniej przystojny) Indiana Jones. Analogii jest pełno. Na co dzień wykładowca, w wolnym czasie poszukuje skarbów. W dosłownym sensie tego słowa. Okazuje się bowiem, że w każdym, nawet najbardziej przyziemnym przedmiocie może kryć się tajny masoński sekret, który - oczywiście ujawniony - zmieni losy świata. Itp., itd...
Tym razem szukamy miasta ze złota, odpowiednio mitycznego, do którego droga prowadzi poprzez zaginioną kartkę z pamiętnika prezydenta Lincolna. Od pierwszej wskazówki, Ben, Riley, Abigail i Patrick idą tropem skarbu, odnajdując kolejne wytyczne w najtrudniejszych do zdobycia miejscach.
Ale cóżby mogło powstrzymać Benjamina Gatesa. On jest w stanie włamać się wszędzie, zdobyć wszystko i rozwiązać każdą zagadkę. Lekko to za proste i zbyt oczywiste, czasami zdolność odgadywania najbardziej skomplikowanych łamigłówek w 3 sekundy jest co najmniej nużąca. Chociaż całość ogląda się wyjątkowo przyjemnie, mamy takie uczucie niedosytu. W takim filmie, po takiej części pierwszej można by oczekiwać więcej. Większego polotu, większej ilości gagów i tajemnic. Co najmniej takich jak w oryginale.
Ale cóż, nie zawsze można mieć wszystko. 130 minut tego filmu upływa niepostrzeżenie, w pościgach, lochach i tajemniczych tłumaczeniach. Nicolas Cage nie przesadza z depresyjnymi minami, co czyni go co najmniej znośnym. Uroczy jak w części pierwszej jest Justin Bartha, dla roli Rileya wręcz stworzony. Ze zdumieniem przyjęłam obecność w filmie Helen Mirren, znanej raczej z fenomenalnej roli królowej angielskiej niż poszukiwaczki skarbów. Miło jest przekonać się, że nie każdy aktor da się szufladkować.
A że to wszystko to bajeczka? Co z tego, jeśli miła, śmieszna i w sumie ciekawa. Na szczęście Skarb Narodów zawitał do kin w sezonie świątecznym. Gdyby w maju miał zetrzeć się z nowym Indianą Jonesem byłby bez szans. Na szczęście.