Mike Barber "Legendy Miejskie"
Marta Czabała
Rewelacyjna pozycja z gatunku tzw. prozy lekkiej. Wciągające, ciekawie napisane - będzie idealna pozycją dla każdego wielbiciela dobrego pióra z pogranicza horroru i science - fiction. Osobiście zaręczam dobrą zabawę i parę strasznych momentów. Kto dostał tę książkę w prezencie, gratuluję. Ten, kto jeszcze jej nie ma niech bardzo szybko biegnie do sklepu.
Wydawnictwo: Read Me , Październik 2007
ISBN: 978-83-7243-588-0
Liczba stron: 336
Wymiary: 123 x 190 mm
Cena: 34zł
Każdy z nas słyszał kiedyś o nawiedzonych domach, powracających duchach i mszczących się wysłannikach zaświatów. Opowieści zaczynające się od "kolega mojego kolegi jechał kiedyś do..." czy też "podobno ta historia wydarzyła się naprawdę" jest wiele. To właśnie legendy miejskie, przekazywane z ust do ust, przez pokolenia i kolejne środowiska społeczne. Po wieloletnim przekazaniu nikt z nas nie wie które naprawdę są prawdziwe. Oczywiście nie wie też które naprawdę nie są. I w tym oczywiście cała przyjemność.
Zebranie legend miejskich w jedną książkę wydaje mi się pomysłem fenomenalnym. To też niezły prezent dla każdego, kto kocha takie historyjki graniczące z horrorem, fantasy i science fiction. Ja sama książkę Marka Barbera dostałam w prezencie gwiazdkowym. Dostałam i pochłonęłam zachłannie. Jako czytelnicy wraz z autorem podróżujemy kilka dekad wstecz, dokładnie przypominając i analizując legendy ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Wszystkie opatrzone są wnikliwą (ale nie długą i nudną) analizą oraz kategorią: prawdziwe, fałszywa lub też - moje ulubione - nierozstrzygnięte. To historie śmieszne, dziecinne ale i mrożące krew w żyłach, takie właśnie jakie opowiadają sobie znajomi zgromadzeni przy ognisku albo w domu, gdzie właśnie wyłączono elektryczność. Idealne na imprezę ze znajomymi. Gwarantuję dobry rezultat. Wszystko napisane jest lekkim pisarskim stylem, który wciągnie nawet tych najbardziej na co dzień opornych czytelników.
Książka Barbera ma też swój krajowy wydźwięk. Dla polskich odbiorców przygotowano też specjalny dodatek, szczegółowo opisujący jakimi to miejskimi legendami pasjonowała się Polska w czasach poprzedniego ustroju. Mamy więc tutaj chociażby teorię spiskową dotyczącą śmierci Anny Jantar i małżeństwa Hanny Banaszak z partyjnym dygnitarzem. Tej ostatniej zresztą podobno pluto pod nogi kiedy szła ulicą a ze swojego fikcyjnego małżeństwa musiała się tłumaczyć w telewizji. To historie niewiarygodne i nieprawdopodobne, niespotykane i niemożliwe. No właśnie. Czy aby na pewno niemożliwe?