44 z kolei
Aneta Robertson
Oglądam przemówienie 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czarnego prezydenta w świecie znanym z rasizmu i dyskryminacji rasowej. Skończyła się pewna epoka i rozpoczęły nowe czasy. Wraz z prezydentem Obamą spełnił się mit Ameryki, teraz każdy niezależnie od koloru skóry może w Stanach Zjednoczonych osiągnąć wszystko. Zawędrować na sam szczyt władzy. Zostać najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie.
Ameryka postawiła na niewiadomą. Podobnie jak prezydent Kennedy, Obama zyskał głosy bardziej dzięki charyzmie i popularności, niż za sprawą rzeczywistych dokonań w polityce. Jeszcze na początku kampanii mało kto w Ameryce znał młodego senatora, pozornie skromnego, niewidocznego w tłumie polityków. Dopiero podczas ponad dwuletniej kampanii Obama pokazał kim jest naprawdę. Charyzmatycznym, pełnym życia przywódcą, zdolnym do spojenia podziałów dokonanych przez prezydenta Busha.
Osobiście wierzę, że Obama będzie nieprzejednanie rządził przez kolejna dwie kadencje. Wierzę, że zakończy zbrojne i niesłusznie interwencje amerykańskich wojsk w Iraku a tym samym da tysiącom żołnierzy możliwość powrotu do domu. Zjednoczy. Mam nadzieję, iż wraz z mądrymi doradcami da radę wpłynąć pozytywnie na kryzys ekonomiczny na świecie. Wierzę. I mam nadzieję.
Z przyjemnością popatrzę na nową Amerykę. Zmienioną, bardziej spokojną i tolerancyjną. Pokojową. Może przyjdą już niedługo czasu kiedy nikt nie będzie nazywał Ameryki najeźdźcą, niesprawiedliwym uzurpatorem. Może nowy prezydent jest tym czego jej potrzeba. Nie tylko ja pokładam w Obamie wielkie nadzieje. Mam, jak i niemalże wszyscy stosowne oczekiwania. Jeśli spełni się chociaż ich połowa, będziemy mieli prezydenta wielkiego. Godnego szacunku. Nareszcie.