Roderick Gordon, Brian Williams
"Tunele" & "Tunele. Głębiej"
M. Czabała
Jak pisać powieść o odkrywaniu nieznanego w czasach, gdy niemal każdy centymetr powierzchni Ziemi można obejrzeć w Googlu? Trzeba zejść pod ziemię. Wydawnictwo Wilga proponuje drogę w czeluście zaprojektowaną przez autorów serii "Tunele".
Roderick Gordon, Brian Williams "Tunele"
Wydawnictwo: Wilga, Czerwiec 2008
ISBN: 978-83-7375-860-5
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Cena: 29,90zł
Wyobrażam sobie dwie grupy odbiorców tej książki - trochę starsze dzieci, a może początkującą w młodzieżowości młodzież oraz tych, nieco już zgrzybiałych czytelników, którzy kiedyś z wypiekami na policzkach czytali powieści Wellsa i Vernea i zachowali szczególnie dobre wspomnienia z "Podróży do wnętrza Ziemi".
Serię napisało wspólnie dwóch panów. Zaczyna się wspaniale - nastolatek Will, razem ze swoim ojcem, panem Burrowsem, mają urocze hobby - kopią sobie w okolicach Londynu tunele. Nie jest to płytkie kopanie - a to odkopią rzymską willę, a to znajdą zamkniętą stację metra. Jednak naprawdę ciekawie robi się, gdy ich nowe tunele ktoś zacznie zasypywać - i to wcale nie od góry. Za mało wskazówek? W starych wiktoriańskich domach w tej okolicy są dziwne szyby wentylacyjne sięgające pod fundamenty budynków. Na ulicach widuje się czasem dziwnych, staromodnie ubranych mężczyzn, którzy pachną stęchlizną i którzy znikają w piwnicy pewnej wdowy. Jest też szef ekipy budowlanej, który schodzi po schodach znalezionych w nieoczekiwanym miejscu, bardzo głęboko i choć nie chce myśleć o tym, co zobaczył u ich podstawy, to nie chroni go to przed zniknięciem - jego i całej rodziny.
Roderick Gordon, Brian Williams "Tunele. Głębiej"
Wydawnictwo: Wilga, Listopad 2008
ISBN: 978-83-2590-014-4
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Cena: 34,90zł
Jednym słowem - jest ciekawie, mrocznie i tajemniczo. Ojciec Willa, Will oraz jego przyjaciel rozpoczynają podróż pod Ziemię, nie zawsze dobrowolnie, ale stale (z niewielkimi wyjątkami) w jednym kierunku - coraz głębiej. Odkrywają po drodze masę intrygujących rzeczy - wielbiciele fantastyki w nieco staroświeckim wydaniu będą zachwyceni podziemnym światem, zaludniającymi go ludźmi oraz niezupełnie ludźmi, a także nikczemnymi Styksami, którzy najwyraźniej uważają się za nadludzi. Są też zwierzęta - same smakowitości - oraz rośliny pozbawione chlorofilu (jak funkcjonują w świecie pozbawionym światła jakoś mi umknęło, wierzę jednak, że skoro jeden z autorów jest po biologii, na pewno poświęcił temu zagadnieniu chociażby chwilę namysłu). W miarę lektury odsłaniają się kolejne warstwy - świat podziemny kryje niejedną tajemnicę, nawet przed swoimi mieszkańcami.
Wszystko to odkrywamy w ramach żwawo postępującej akcji - pełno tu porwań, ucieczek, walk i pościgów. Są zdrady, są i przyjaźnie. Nie brak prawdziwych zaskoczeń, zwłaszcza rodzinnych; chwilami miałam wrażenie, że poziom komplikacji przerasta "Modę na sukces". To, co jest irytujące, to niestety zachowanie podziemnych podróżników - w trakcie czytania trzeba powtarzać sobie, że to w końcu tylko dzieci, żeby nie denerwować się ich zmianami nastroju, brakiem rozsądku i wyobraźni, kłótliwością, obrażaniem się, a czasem po prostu głupotą - nie do takich dzieci przyzwyczaiły mnie powieści przygodowe. Aż zaczyna się czuć sympatię do ponurych Styksów - ci przynajmniej są uporządkowani, dobrze ze sobą współpracują, sprawnie i zdecydowanie realizują swoje mroczne cele. Źle myślę też o bohaterach ze względu na ich nieco zbyt praktyczny stosunek do pozostawiania w opałach towarzyszy - jakoś zbyt szybko uznają, że nic się nie dało zrobić, że nie miało sensu wyrywanie kogoś ze szponów, macek lub spod ostrzału. Potem bohaterom jest oczywiście ogromnie przykro. Szczególnie, gdy okazuje się, że nadludzkim wysiłkiem dana osoba jednak jakoś przeżyła - zwykle dlatego, że ktoś jednak jakoś jej pomógł. Może to zdrowa postawa w życiu, ale w książce można chyba pozwolić sobie na odrobinę bohaterstwa. Trzeba jednak przyznać, że pomimo braków w warstwie pedagogicznej, z lektury książek panów Gordona i Williamsa można czerpać dużo przyjemności, a ponad sześćset stron (na tom) czyta się szybko i bez znudzenia. Dodajmy jeszcze, że na wydanie czeka trzeci tom serii, najnowsza to "Tunele. Otchłań". A na stronie
www.ksiazkatunele.pl można wejść do tunelu. Z dźwiękiem.