Opór
Małgorzata Dobroszyńska
O tym filmie było głośno na długo przed premierą. Kontrowersyjna, wywołująca burzę wśród historyków historia braci Bielskich miała być niejako hołdem złożonym ich poczynaniom na wojnie. Na nakręcenie filmu porwał się Hollywood, znany z tego, iż ma tendencje do naginania historycznych faktów tylko wtedy, jeśli może dać to lepsze efekty specjalne. Średnie tego rezultaty mamy właśnie w kinach.
Na początek mała uwaga. Nieprzerwanie irytująca jest maniera hollywoodzkich aktorów, używających w filmach o Europejczykach ze wschodu tego koszmarnego akcentu. Ile razy rzesze krytyków i recenzentów prosiły żeby się nie wygłupiać i nie udawać kiepskiego angielskiego. Zwłaszcza iż w filmie Zwicka słychać sporadycznie, że aktorzy się zapominają. Nawet Daniel Craig wygłasza co najmniej dwie kwestie nienaganną brytyjską angielszczyzną.
Jak głosi wieść, bracia Bielscy podczas wojny ukryli w lesie setki (docelowo ponad 1000) Żydów. Uciekając przed wojną, gettem i opresją, założyli w lesie swoistą enklawę, wierząc, że uda im się dotrwać tam do końca wojny. Oprócz strachu przed gettem i niemiecką opresją musieli radzić sobie jeszcze z zimą, chorobami i wszechobecnym głodem. Nie pomagali też Rosjanie, chętni do poświęcenia wszystkiego w imię swojej idei.
Oglądając byłam zirytowana. Jak to w Hollywood bywa, wojna jest znacznie łatwiejsza niż w rzeczywistości. Także dla braci Bielskich. Tewje Bielski bez problemu porusza się po świecie wojny, wchodzi (dosłownie) do getta aby tam ewakuować (w drodze zgromadzenia walnego) niemalże wszystkich po kolei. Niemcy nie zauważają. Bez problemu porusza się po okolicznych wioskach, niemalże uchylając się przed świszczącymi kulami. Buduje swoje społeczeństwo na fundamentach mocnych zasad, często rygorystycznych, ale jak twierdzi skutecznych. Zabrania na przykład kobietom zachodzenia w (o zgrozo) ciążę, jednak popiera (i sam się angażuje) w związek z kobietą ze swojej enklawy.
Bardzo to wszystko amerykańskie. Całość zdaje się być najeżona pustymi frazesami, tak typowymi dla amerykańskich filmów. "Przetrwamy razem", "zachowamy człowieczeństwo", "to my sprawimy, że woda się rozstąpi" i wiele innych są jakby żywcem wyjęte z wielkich, wysokobudżetowych produkcji hollywoodzkich. Podobne można usłyszeć chociażby w nieśmiertelnym już Dniu Niepodległości. Jestem się w stanie założyć. Edward Zwick, reżyser i częściowy scenarzysta całości, co rusz zaskakuje nas przecudownymi wprost absurdami, udowadniającymi brak wiedzy na tematy historyczne. Najbardziej absurdalnym stwierdzeniem wydało mi się na przykład, iż niektórzy z enklawy braci Bielskich są tak zmęczeni głodem iż chętnie wróciliby do getta.
Craig jako Tewje Bielski pozuje trochę na wojennego Robin Hooda. Z jednej strony ogłasza swojej grupie wybrańców iż nie są mordercami i nie będą się uciekać do bezsensowych mordów, z drugiej jednak idzie i morduje rodzinę mężczyzny, który wydał jego i braci Niemcom. Nie chce ranić innych, wypuszcza się jednak na okoliczne wioski, gdzie bez pardonu zabiera jedzenie okolicznym mieszkańcom. I tak przez cały film, rozciągnięty niemiłosiernie na ponad 2 godziny. Wszystkiemu brakuje realizmu, tak w tym rodzaju filmów koniecznego. Szkoda, bo to naprawdę mógł być dobry film.
Craig, z podkreślonymi szafirowo niebieskimi oczami jest w Oporze co najmniej przyzwoity, chociaż jego dramatyczne miny bywają irytujące. Widać, że próbuje odciąć się od swoich występów jako Bond, miejscami jest jednak zbyt przerysowany. Zdecydowanie wolimy agenta 007. Widać jednak gołym okiem jak sumiennie przygotowywali się aktorzy do swojej roli. Duże partie zagrane w języku rosyjskim, dla Brytyjczyka czy Amerykanina musiało być nie lada trudem opanowanie płynnej mowy. Obsada drugoplanowa w ogóle zdaje się być najlepszym co w tym filmie się zdarzyło. W szczególności kobiety. Mia Wasikowska, Jodhi May czy Alexa Davalos to jedne z niewielu argumentów świadczące na korzyść tego filmu.
Obejrzałam z ciekawości i zamierzam zapomnieć. To nieudana produkcja, pod tak wieloma względami, iż nie należy się nad nimi szczegółowo rozwodzić. Należy przełknąć jak bardzo gorzką pigułkę. I poszukać czegoś na osłodę.