Robin S. Sharma
"Mnich, który sprzedał swoje Ferrari"
Marcin Hęclik
To książka, która do pewnego stopnia dotyczy wielu z nas. W końcu w dzisiejszych czasach, w pogoni za sukcesem, awansem, nowym samochodem, lepszym samochodem, innymi słowy za pieniędzmi wiele osób zapomina o tym co na prawdę ważne. W największym skrócie daje się to określić cytując sentencję w książki "na łożu śmierci nigdy nie będziesz żałował, że nie spędziłeś więcej czasu w pracy".
Wydawnictwo: Galaktyka, Październik 2008
ISBN: 978-83-7579-050-4
Liczba stron: 207
Wymiary: 140 x 205 mm
Tłumaczenie: Eleonora Karpuk
Cena: 20zł
To historia wziętego adwokata, asa w swoim zawodzie, który się w tej pogoni za sukcesem całkowicie zapomniał. Dopiero ciężki zawał serca sprowadza go na ziemię. Spienięża swój majątek i postanawia poszukać tego co w życiu najważniejsze. Poszukiwania doprowadzają go do indyjskich mnichów, od których wraca całkowicie odmieniony zarówno fizycznie jak i psychicznie zaś jego misją jest uszczęśliwiać innych ludzi przekazując im zdobytą wiedzę.
Jeśli chodzi o poziom, to książka nierówna. Nie w samej treści, bo mądrości radom przedstwionym w owej książce ciężko odmówić. Sama forma narracji zdaje się jednak być często niemalże żywcem wyjęta z e-mailowych prezentacji powerpoint, z mantr, których każdy z nas dostaje na pęczki (szczególnie przed świętami) i nikt nie czyta. Odpowiedzi naszego bohatera zdają się miejscami być wygłaszane bardziej przez nieletniego niż wziętego prawnika, męża i ojca dwójki dzieci. "Ach, teraz to widzę", "Jak najbardziej już pędzę wdrażać to co mówisz w życie". Można odnieść wrażenie, że gdyby mnich kazał mu wskoczyć w ogień ten uczyniłby to bez wahania.
Pomijając jednak kwestie prezentacji i narracji, książkę przeczytać warto. Na pewno nie należy traktować jej bezkrytycznie, lecz zawarte w niej rady mają w sobie "to coś" i zastosowanie przynajmniej niektórych może mieć pozytywny wpływ na nasze życie. Generalnie lektura na cięższe życiowe chwile i służąca relaksowi. Można polecić.