Jodi Picoult
"Dziesiąty Krąg"
Ania Nowak
Tym razem nie zakochałam się w Picoult ponownie, nie zaangażowałam się też w jej historię. Nie porwała mnie ani sama historia ani sposób prowadzenia narracji - zbyt chaotyczny, niespójny, mało wciągający. Dobrnęłam do końca, ale przyznaję, włożyłam w to sporo trudu.
Tytuł oryginału: The tenth circle
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka , Styczeń 2007
ISBN: 978-83-7469-445-2
Liczba stron: 368
Wymiary: 145 x 225 mm
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Cena: 29,90zł
Trixie przeżywa największy dramat jakiego doświadczyć może 15 - latka. Zupełnie niespodziewanie rzuca ją chłopak, w jej przekonaniu największa miłość jej życia. Na dodatek, zaczyna od razu chodzić z inną dziewczyną ze szkoły. Kiedy koleżanka zaprasza ją na całonocną imprezę, upatruje to jako szansę na odzyskanie Jasona i powrót do związku. Przyjęcie kończy się jednak inaczej, Trixie wraca do domu i oskarża byłego chłopaka o gwałt. Jej rodzice jednoczą siły w obronie córki, sami zaś muszą najpierw dojść do porozumienia ze sobą. Już dawno się nie rozumieją, na dodatek matka dziewczyny ma od jakiegoś czasu romans. Wszystkich czeka trudna walka, o sprawiedliwość ale też o przetrwanie jako rodzina.
To nie jest najlepsza książka Picoult, zwłaszcza gdyby porównać ją z innymi, pełnymi zaangażowania publikacjami autorki. Temat jak zawsze społeczny i trudny, w całości brakuje jednak swoistej spójności i jakiegoś specyficznego zaangażowania, znanego z poprzednich książek. Nie wiadomo tak naprawdę o kim jest ta historia. Wątek co rusz przeskakuje z jednej historii na drugą, skupia się raz na samej Trixie, raz na jej rodzicach, tylko po to aby potem skoncentrować się na wątku Jasona. Ten chaos nie robi książce dobrze, ciężko się na czymkolwiek skupić, lubić czy nie lubić bohaterów. Na dodatek Picoult postanowiła historię "ubarwić" wątkiem z przeszłości Daniela, jego dzieciństwa na Alasce - a wszystko opakowywała w wierzenia tamtejszych Indian. Do tego docisnęła nachalnie serwowane metafory z Boskiej Komedii. Miszmasz straszliwy. Okropnie to wszystko bez ładu i składu, nie wiadomo na czym się skoncentrować. Efekt? Nie skoncentrowałam się na niczym, nie byłam w stanie obrać w całym konflikcie strony a na dodatek - co w takich książkach zabójcze - było mi kompletnie wszystko jedno. Z przyzwoitości dobrnęłam do końca ale - przyznaję bez bicia - było mi ciężko. Odłożyłam z ulgą.