Joanna Chmielewska
"Porwanie"
Ania Nowak
Krytykować Chmielewską jest niemalże zbrodnią. W końcu to ona jest całkowicie odpowiedzialna za jedne z najśmieszniejszych książek jakie w Polsce powstały. To też Chmielewska ma u nas jednych z najbardziej wiernych wielbicieli, których liczy się już w pokoleniach. A jednak w najnowszej książce czegoś brakuje. Trochę za dużo gadania, za mało akcji. To nie ten klimat na jaki czekamy.
Wydawnictwo: Klin, Październik 2009
ISBN: 978-83-62136-00-1
Cena: 36,99zł
Ale zaczyna się obiecująco. Oto do domu pisarki - zajętej zresztą grą w karty ze znajomymi - wpada oddział zamaskowanej policji. Ich dowódca twierdzi, że niejaka Joanna Chmielewska została porwana, a ich informator doniósł, że znajduje się w tym domu. Ostatniemu trudno jest zaprzeczyć, jednak sama Chmielewska porwana się nie czuje. Jest jednak aferą zachwycona, tak samo zresztą jak jej znajomi, którzy natychmiast rozpoczynają prywatne śledztwo w sprawie serii podejrzanych porwań.
Większość tej książki to rozmowy, niemalże wszystkie przeprowadzone w domu pisarki, na dodatek przy suto zastawionym stole. Niby wszystko jest tak jak trzeba, bo dialogi napisane są jak dawniej, są pełne cudownego sarkazmu, dynamiki, miejscami są też po prostu prześmieszne. Ale później przychodzi refleksja. Później, bo większość uwagi skupiamy na desperackich próbach podążania za głównym wątkiem, niemiłosiernie wprost zagmatwanym, niezmiernie chaotycznym, okropnie ciężkim do zrozumienia. Nadmiar pobocznych wątków jest tutaj po prostu straszny, nie da się za tym nadążyć a - co najgorsze - w pewnym momencie nawet już się nie chce. Zamiast dodawać do wszystkiego dynamiki, Chmielewska woli przeplatać dialogi rozległymi opisami jedzenia, które - jakkolwiek smakowo interesujące - wprowadzają jedynie dodatkowe znużenie. Męczy ta książka strasznie, wszystko wydaje się być trzy razy dłuższe niż jest w rzeczywistości a zakończenie przynosi jedynie ulgę, że już nie trzeba do tego wracać. Odłożyłam. I z półki prędko nie wezmę.
P.S. Na mojej pralce leżą na zmianę Krokodyl z Kraju Karoliny, Wszystko Czerwone i Całe Zdanie Nieboszczyka, które namiętnie postponuję w wannie. Rozmoczone, rozklejone, ponad wszystko jednak ukochane. Porwanie będę od nich trzymać z daleka.