Michael Grant
"Gone - Zniknęli. Faza druga - Głód"
Marta Czabała
A jednak można jeszcze wymyślić coś oryginalnego. Świat Michaela Granta pełen jest niebezpieczeństw, czy to ze strony Ciemności czyhającej w kopalni, czy to od samych dzieci, niepewnych jutra, na dodatek cierpiących z powodu kończącego się jedzenia. To doskonała, wciągająca i niejednokrotnie straszna powieść. Nawet dla tych dawno już dorosłych.
Wydawnictwo: Jaguar, Luty 2010
ISBN: 978-83-76-86-008-4
Liczba stron: 650
Cena: 34,90zł
Trylogia Gone pojawiła się w Polsce dosyć nieśmiało. Jeśliby porównać ją do innych książek z gatunku, promocja była w najlepszym wypadku nikła. Szkoda, bo gdyby wydać trochę więcej na reklamę, zwiększyłaby się też pewnie liczba czytelników, zarówno tych nastoletnich jak i dorosłych. Tak pewnie niektórych ominęła zdecydowana przyjemność. A szkoda, bo historia oddzielonych od świata tajemniczą barierą kilkuset dzieci, to porządna powieść przygodowa, wciągająca, nieźle skonstruowana, sensownie i dość oryginalnie łącząca zróżnicowane wątki.
Wraz z rokiem 2010 doczekaliśmy się premiery drugiej części Gone. Polska nie jest daleko w tyle, premiera wersji polskojęzycznej zapowiadana jest na 24 lutego. I warto ostrzyć sobie na nią literackie zęby. Głód jest jeszcze lepszy niż jego poprzednik, bardziej drapieżny, straszny i bez wątpienia mniej dziecięcy. To już nie jest ugładzona i naiwna opowiastka dla najmłodszych. Tutaj niejedno może i dorosłego przyprawić o dreszcze.
Ale do rzeczy. Minęły trzy miesiące od walki Sama i Caina. Caine przepadł bez wieści, pogrążony w czymś na kształt szalonej śpiączki. Sam próbuje wymyśleć sposób na przynajmniej pozorne ustabilizowanie życia w Perido Beach. Boryka się z setkami problemów, od tak banalnych jak dzieci kłócące się o imię dla psa, do tych bardziej poważnych, jak zorganizowanie opieki i nadzoru nad najmłodszymi. Wreszcie, wraz z ukochaną Astrid i oraz grupą najbliższych przyjaciół, musi spojrzeć w oczy problemowi większemu niż wszystkie inne, jakim przyszło im dotąd stawić czoła. W Perido Beach kończy się jedzenie. Trzeba wprowadzić racjonowanie pozostałej żywności i pomyśleć o zebraniu z pól gnijących już plonów. Tylko, że te zajęły zmutowane i bardzo mordercze robaki. Na dodatek Caine wcale nie przestał myśleć o przejęciu władzy nad wszystkimi...
Wersja angielska to bite 600 stron powieści. Nie ma w tej liczbie nic zniechęcającego - każda z tych stron składa się na doskonale napisaną powieść, bez reszty wciągającą, jedną z tych, co połyka się przysłowiowym jednym tchem. Świat Granta jest nieprawdopodobnie wprost plastyczny, atrakcyjny, angażujący. Nie wierzę, że czytając znajdzie się choć jedna osoba, nie zastanawiająca się jakie moce najchętniej by miała, jak postąpiłaby na miejscu bohaterów, jak poradziłaby sobie z całkowitym brakiem jedzenia. I nawet jeśli czytając zagryzamy kanapkę, emocje nie spadają.
W przeciwieństwie do części pierwszej, Głód nie jest już książką wyłącznie dla nastoletniej młodzieży. Nie zabraknie tutaj drastycznych scen czy też takich z na tyle mocnym dreszczykiem, że trzeba zrobić sobie przerwę na chwile oddechu. Grant przekracza granice wyznaczone przez konwencje powieści dla młodzieży. Nie oszczędza nikogo i niczego. Nie ma bezpiecznych. Napięcie rośnie. Nie pozwala też nam się ani przez chwilę nudzić, co rusz zmienia wątki, zaskakuje, nie potwierdza domysłów. Na dodatek kończy wszystko tak interesująco, że chęć przeczytania części trzeciej sięga zenitu. Żeby nas podrażnić, mamy na końcu kilka stron z kolejnej odsłony przygód dzieci w Perido Beach. Oj będzie się działo. Oby jak najszybciej.