Operacja Świt
Marta Czabała
To może nie najlepszy z filmów Herzoga ale na pewno daleki od tych najgorszych. To też jego pierwszy amerykański film, z wielkimi hollywoodzkimi gwiazdami obsadzonymi w rolach głównych. Nawet w amerykańskich warunkach Herzog pozostaje Herzogiem bo Operacja Świt to porządny kawałek roboty, świetnie zagrany i robiący wrażenie.
Kanwą do filmu był epizod z życia amerykańskiego (chociaż niemieckiego pochodzenia) pilota Dietera Denglera, który - zestrzelony i schwytany nad Wietnamem - był w stanie skutecznie uciec z obozu jenieckiego i - przedzierając się przez dżunglę - wrócić do swoich. Dengler, stawiany jako symbol odwagi i amerykańskiego patriotyzmu stał się motywem filmu dobrego, bardzo dobrego reżysera i bardzo dobrze zagranego.
Herzog odważnie realizuje swoje wizje i stawia też na realizm. Dlatego też swoją ekipę zabrał do Tajlandii i Birmy, aby tam - podobno w spartańskich warunkach - realizować zdjęcia. Plotki głoszą, że aby utożsamiać się z aktorami sam przeszedł na drakońską dietę. Plener i bardzo dobrze spisujący się aktorzy to zresztą największa siła tego filmu. Zdjęcia są przepiękne i do utraty tchu wręcz realistyczne, przedzieranie się przez dżunglę robi wrażenie niespotykane często w kinie. To właśnie dzięki nim jestem w stanie wybaczyć kilka sztucznych i komputerowo nałożonych scen lotu helikopterem. Sami zaś aktorzy są wybrani wręcz idealnie. Herzog postawił tym razem na nazwiska bardzo znane a film niesie fama znanego już wszystkim Christiana Bale'a. Brytyjski aktor, znany z ról kontrowersyjnych i ekstremalnych tutaj jest bardzo dobry, niemniej jednak znacznie lepszy w grupie, bowiem to aktorzy drugoplanowi stanowią w tym filmie ogromną siłę. Wielkie brawa dla świetnego Steve'a Zahna i bodajże najlepszego w całym filmie Jeremiego Davies'a. To właśnie on powinien za ten filmy otrzymać największe pochwały.
Wszystkie, naprawdę liczne zalety powodują, iż wybaczam Herzogowi lekki amerykański patos, i gloryfikowanie kraju jako jedynej na świecie demokracji. Trochę reżysera ten Hollywood przydusił. Ja na pewno zapamiętam fenomenalne zdjęcia, rewelacyjną wprost muzykę i naprawdę mocno osadzoną i dobrą grę aktorską. Niewiele filmów łączy w sobie wszystkie te elementy.