Wątpliwość
Marta Czabała
Dobry film chociaż oczekiwania można było mieć znacznie większe. To przede wszystkim koncertowa gra wspaniałym aktorów i znacznie gorszy, niemniej jednak przyzwoity scenariusz. Nie jest to najlepszy film roku, nie zagości też na stałe na mojej półce, jednak wrażenie robi. I to nawet dość pokaźne.
To my mamy mieć tytułowe wątpliwości. Mamy mieć wątpliwości czy Ojciec Flynn (Hoffman), nowy pracownik katolickiej szkoły potajemnie nie uwodzi jednego z uczniów. Mamy mieć wątpliwości, czy dyrektor szkoły, ultrakonserwatywna siostra Aloysius (Streep) w swojej swoistej krucjacie przeciwko księdzu Flynn powodowana jest jedynie niechęcią do jego metod wychowawczych, czy jednak ma rację, co do prawdziwej natury księdza. Wreszcie, mamy mieć te same wątpliwości co siostra James (Adams), która sama niespecjalnie wie po której z dwóch stron konfliktu ma się opowiedzieć. Sama zaś wini się za to, że przyczyniła się do sporu.
Ten film oparty jest przede wszystkim na fenomenalnym aktorstwie. Zauważonym zresztą przez krytyków i widzów. Fenomenalne to zresztą dla duetu Streep/Hoffman znaczne niedopowiedzenie, to dwójka aktorów warta wydania w kinie każdych pieniędzy. Oboje idą jak burza, bezbłędnie kreując swoje role, nie dają nawet cienia szans na potknięcie. Streep za swoją rolę w Wątpliwości dostała kolejną, n-tą już chyba nominację do Oskara. Nominacja nie ominęła też Hoffmana, chociaż w wyjątkowo silnej w tym roku konkurencji, aktor może nie wyjść z ceremonii ze statuetką.
Warto poświęcić jest kilka słów Amy Adams, aktorce w porównaniu ze Streep i Hoffmanem jeszcze doświadczeniem młodą. W tej sztuko filmie to ona jest swoistym katalizatorem a jednocześnie spoiwem. Adams, do tej pory znana z raczej mało wyrafinowanych produkcji, tutaj błyszczy talentem jak nigdy dotąd, niejednokrotnie dorównując dwójce głównych bohaterów. Nie bez odzewu zresztą, bo uhonorowana została nominacją do Oskara. Nominację dostała też Viola Davis, obecna w filmie w zasadzie w jednej scenie, która jednak jest bez wątpienia najbardziej porażającą w cały, filmie. Są w Wątpliwości momenty, które wbijają widza w siedzenie. Scena rozmowy siostry Aloysious z matką Donalda jest bez wątpienia jedną z nich.
Poza wspaniałym aktorstwem jednak mamy w tym filmie niewiele. Widać gołym okiem, że to ekranizacja sztuki teatralnej, bo też całość jest statyczna, powolna i niespecjalnie porywająca. Zminimalizowana jest scenografia, a muzyka, nawiasem mówiąc Howarda Shore'a jest w tym filmie niemalże niezauważalna. Szkoda, bo jeśli zgrać by te wszystkie elementy, mogło z tego powstać arcydzieło filmowe. Tak mamy jedynie film dobry, aktorsko idealny. Na pewno nie dostanie on Oskara za najlepszy film, na pewno nie jest też takim filmem do którego chciałoby się po wielokroć wracać. Jednak bez wątpienia będzie filmem ważnym, wartym obejrzenia i zapadającym w pamięć.