Oko
Ania Nowak
Bracia Pang ponownie, tym razem w wersji brytyjsko - tajlandzko - singapursko - hongkońskiej. Wszystko już było w innych filmach, niemniej jednak i tym razem Oko dostarczy nam całkiem porządnych wrażeń. Nawet jeśli już nie raz baliśmy się w tych samych momentach i na tych samych scenach - teraz z kina wyjdziemy ze zdecydowanie podniesioną dawką adrenaliny.
Bracia Pang znani są z tego, że ich horrory należą do raczej mainstreamowej odmiany tego gatunku. Dużo jest efektów specjalnych (nie hollywoodzkich) oraz typowych dla horrorów zabiegów, mających zresztą na celu maksymalne przerażenie widza. Skuteczne dodam. Może nie zobaczymy filmach braci Pang nic innowacyjnego, może nie wyjdziemy porażeni. Niemniej jednak jedno trzeba braciom przyznać. Przestraszyć się na ich filmach można. Nawet całkiem porządnie.
Tym razem korzystamy z klasycznego w tym gatunku motywu przeszczepu. 20letnia Mun (Angelica Lee), niewidoma od 2 roku życia, dostaje wraz z przeszczepem rogówki nową szansę na w pełni niezależne życie. Odzyskuje jednak wzrok wraz z dodatkową zdolnością. Otóż może widzieć tych, którzy już zakończyli żywot na świecie, w tym także tych którzy na ziemi zostawili niedokończone jeszcze sprawy...
Oko przypomina mi coś pomiędzy Szóstym Zmysłem a Klątwą. Nota Bene, ta ostatnia powstała 4 lata po filmie braci Pang, więc nie ma mowy o naśladownictwie. Ci którzy widzieli oba filmy z łatwością odnajdą niemalże bliźniacze sceny, w innym tylko aktorskim wydaniu. Tylko czy komuś to przeszkadza? Wątpię. Błędem byłby to tylko wtedy jeśli Oko udawałoby film rewolucyjny, inny niż wszystkie. Bracia Pang na szczęście takich aspiracji nie mieli, skupili się jedynie na zrobieniu dobrego - a co za tym idzie odpowiednio strasznego - filmu dla odbiorcy masowego. I to bez wątpienia im się udało. Film jest niezmiernie wartki i straszny jak na horror przystało, miejscami tak bardzo, że mimowolnie zamykamy oczy. W szczególności polecam scenę jazdy naszej bohaterki windą. Jedna z bardziej przerażających scen jakie w ogóle udało mi się widzieć.
Później może troszkę zwalniamy ale wysoki poziom utrzymany jest aż do samego końca. Miłośnikom dobrego horroru, w szczególności tym którym podobała się Klątwa, Ring gwarantuję dobrze wydane pieniądze. Nie będzie obrzydliwie (a w wielu horrorach bywa) a napięcie stopniowane będzie w sposób wprost mistrzowski. Szkoda tylko, że przyszło nam na ten film czekać aż 6 długich lat.