Rozmowy nocą
Ania Nowak
Jeśli w filmie nie gra któryś z Pazurów, dla mnie to już spore osiągnięcie. Jeśli nie ma w nim aktorów, których na co dzień widujemy w 3000 seriali, to sukces zdecydowany. Jeśli zaś w filmie znajdę świeże, jeszcze nie obyte wszystkim twarze, to już zapowiada się film co najmniej przyjemny. Nawet jeśli miejscami troszeczkę za długi.
Matylda (Różyczka) jest artystką. Żyje z robienia aniołów z ciast, z czego opłaca codzienne życie i rozwija swoje zainteresowania. W ramach tych ostatnich chodzi na zajęcia ze szkoły rodzenia, gdzie - udając skutecznie stan blogosławiony- ćwiczy oddechy i odpowiednie techniki porodu. Największym marzeniem Matyldy jest bowiem mieć dziecko, swój wolny więc czas poświęca na poszukiwanie odpowiedniego ojca. Kandydat znajduje się całkiem szybko, w postaci niespełnionego pisarza i kucharza. Wybranek - odpowiadający zresztą na ogłoszenie w prasie - sam nie wie dlaczego odpowiada na anons. On jednak widzi w Matyldzie znacznie więcej niż jedynie matkę swojego przyszłego dziecka.
Pierwszy i ogromny pozytyw. Mało nachalny product placement. W przeciwieństwie do niezliczonych już polskich półmózgo produkcji tutaj nie czujemy się jak w reklamie proszku do prania, radia, kociej karmy czy też jogurtu. Nie jesteśmy na maratonie najlepszych reklam, nie czujemy się zażenowani wciskanymi nam towarami. Nie jest jeszcze idealnie, single radiowe dalej przebrzmiewają zupełnie nie wtedy kiedy powinny, niemniej jednak postęp jest kolosalny.
Pozytyw drugi. Taka to komedia romantyczna jak z koziej
trąba. I na szczęście, bo ten - stworzony trochę sztucznie gatunek - jest bodajże najbardziej oklepanym dzisiaj wytworem filmowym. Nazwanie czegoś komedią romantyczną być może jest trafnym zabiegiem marketingowym, bo przyciągnie do kin nastolatków. Z punktu tych starszych widzów może jednak być dokładnie odwrotnie. Jednak ci zniechęceni na pewno stracą bo Rozmowy Nocą nie tylko nie wywołają ich irytacji, być może nawet wyjdą z kin bardzo zadowoleni. Jak na film polski osiągnięcie wielkie.
Pozytyw trzeci. Twarze inne. Dosyć mamy już filmów z grupką wszechobecnych aktorów, podłapujących każda fuchę i każde, najmniejsze nawet zlecenie. Rodzinnym klanom, krewnym i znajomym królika mówimy stanowcze nie. Na szczęście tutaj jest inaczej. Reżyser, Maciej Żak postawił na postaci interesujące. Nie dość, że na ekranie w miarę świeże, to jeszcze wizualnie i aktorsko miłe dla oka. Różyczka jest chyba najlepszym odkryciem ostatnich miesięcy. Ciekawa, utalentowana, przynosi świeży powiew polskim filmom. To samo można spokojnie powiedzieć o partnerującym jej Marcinem Dorocińskim ale też niemalże całej obsadzie drugoplanowej. Wielki plus dla Weroniki Książkiewicz oraz Michała Pieli. Aktorska uczta dla oka.
Czym dłużej myślę o Rozmowach Nocą, tym podobają mi się one coraz bardziej. Piękne zdjęcia, dobra reżyseria, naprawdę świetnie dobrana obsada. Może nie będzie z tego wielkiej alegorii do czasów współczesnych, może nie ma tutaj myśli godnych największych filozofów. Jest za to jeden z najciekawszych polskich filmów roku zrobionych pod katem tzw. odbiorcy masowego. Śmieszny i wzruszający. Taki dla 30latków, dalej szukających swojego miejsca. Polecam serdecznie. Ja na pewno do Rozmów Nocą wrócę.