Wielkie oczekiwania
Małgorzata Kobus
Jak to jest, że za każdym razem kiedy coś mi się udaje, kiedy myślę, że spełniłam czyjeś (bo przecież nie swoje) oczekiwania, to i tak się okazuję, że tak naprawdę nikt nie jest ze mnie zadowolony, że nikt tego nie docenia. Nie do końca jestem pewna czy powinnam brnąć w te rozmyślania dalej, jednak nie mogę się oprzeć pokusie. A przede wszystkim nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszyscy dookoła wymagają i oczekują ode mnie więcej niż jestem w stanie dać. W życiu zawodowym, w przyjaźni, w miłości, w życiu codziennym.
Praca.
Lubię swoją pracę i mam ogromną satysfakcję z tego, co robię. Uwielbiam także moje zajęcia dodatkowe w postaci dziennikarstwa, które staram się rzetelnie, choć nie bez dystansu, uprawiać. Podejmuję każde wyzwanie, często przy tym improwizując i idąc nieco "po omacku". Jednak mam wrażenie, że to ciągle mało. A może to znak naszych czasów, że nawet będąc chorym trzeba się zapracowywać, bo takie są o c z e k i w a n i a? Czy nam się to podoba czy nie, to musimy się ciągle sprawdzać, wykazywać, udowadniać.
Chciałabym czasem wysiąść z tej szalonej karuzeli pod wzniosłym tytułem "Kariera" lub chociaż trochę zwolnić. Wolałabym pozachwycać się albo nawet zadumać na chwilę nad rzeczami zwykłymi, jak błękitne niebo, zapach kwiatów, czy przelatujący właśnie nad głową samolot. W tym zawrotnym pędzie, w jakim żyjemy, między tyloma obowiązkami często nawet takich rzeczy nie zauważamy. Jesteśmy ślepi na "wielkie lekcje", jakie życie inscenizuje przed nami, za to próbujemy dostrzec to, czego nie ma.
Przyjaźń.
Z przyjaźnią jest tak, że to ja czasem więcej oczekuję niż sama daję. Wie coś o tym mój ukochany, najlepszy Przyjaciel, który nie raz zmuszony jest znosić (nadzwyczaj cierpliwie) moje narzekania, że zbyt mało czasu mi poświęca. Ale to działa oczywiście w obie strony, bo często daję z siebie dużo więcej niż bym chciała dać. Staram się, zabiegam, zatracam nawet, by zdobyć uznanie, by być doceniona lub po prostu zauważona. I niestety, zawsze znajdzie coś, co popsuje moje starania. Na szczęście wierzę też, że zawsze będę miała w swoim otoczeniu bliskie osoby, dla których będę kimś wyjątkowym i nie pozwolą zapomnieć ile dla nich znaczę. I właśnie oni z a w s z e będą moimi przyjaciółmi - zbyt dużo o mnie wiedzą...
Miłość.
Nie do końca wiem co powinnam napisać w tym akapicie. Wiem, że w miłości oczekiwania są ogromne. Wiem też jak trudno jest je spełnić. Z reguły jest jednak tak, że to czas weryfikuje nasze wymagania. Na początku bowiem wszystko wydaje się proste - kochamy i jesteśmy kochani i tylko to się liczy. Z czasem jednak kochamy, ale już w y m a g a m y od partnera tak samo intensywnego uczucia i adoracji, jakim my go obdarzamy. A jeśli on nie jest w stanie temu sprostać, czujemy się nieszczęśliwi, zaniedbani. Niektórzy (chyba także ja), jeśli kochają to całym swoim jestestwem. Są w stanie oddać "dusze i ciało" i tym samym pokazując swoje przywiązanie. Tak, tak - przywiązanie, oddanie, a nawet niewolnicze wręcz zatracenie. Niestety, taka postawa do niczego dobrego nie prowadzi, gdyż to co jest na wyciągnięcie ręki szybko powszednieje, by nie powiedzieć, że się nudzi...
Nie jestem ciałem, w którym mieszka dusza, jestem duszą, która ma widzialną część zwaną ciałem. Przez ostatnie dni ta dusza obserwowała moje ciało bez chwili przerwy. Nie mówiła nic, nie krytykowała, nie litowała się - po prostu mu się przyglądała. Od bardzo dawna nie myślałam o miłości. Mam wrażenie, że miłość ode mnie uciekła, jakby nie była mile widziana. A jednak, jeżeli przestanę myśleć o miłości, będę niczym(...). Muszę pisać o miłości. Muszę myśleć, myśleć i pisać o miłości - inaczej moja dusza tego nie zniesie(...)*
Życie codzienne.
To codzienność wbija nas w rutynę - nie tylko zawodową. Niszczy związki, zabija nasze uczucia, namiętności, pragnienia i oczekiwania.. Proza życia podcina skrzydła miłości, odciąga nas od przyjaźni, osłabia relacje. Osiadamy na emocjonalnej mieliźnie i, co gorsze, nie widzimy w tym nic złego. A przecież mieliśmy TAKIE oczekiwania - od siebie, od innych. Że zbudujemy zamek - nie z piasku, polecimy na Księżyc i dotkniemy gwiazd, pobujamy w obłokach, a nawet, że będziemy kimś "sławnym, pięknym i bogatym" jak pewien znajomy Chłopak... I że nie powielimy schematów, nie będziemy nijacy. Chcieliśmy przecież tyle osiągnąć, mieliśmy tyle marzeń, którymi karmiliśmy się przez swoje życie.
A jedynym obowiązkiem człowieka jest wypełnić Własną Historię, tylko tyle.
Epilog.
Spotkałam mężczyznę i zakochałam się w nim. Pozwoliłam sobie na to z prostego powodu: niczego od niego nie oczekuję.*
Zresztą czy miałby odwagę mi coś dać...?
* Jedenaście minut, P. Coelho