Korowód
Marta Czabała
Sprawnie skonstruowana robota, z profesjonalnie dobranymi kawałkami. To z nich powstaje film niezmiernie dokładny, metodyczny i całkiem przyzwoicie zagrany. Troszkę naiwny ale czy tego nie można dzisiaj powiedzieć o wielu? Jak na polską produkcję film co najmniej dobry.
Starsi boją się lustracji podczas kiedy młodsi mają ją głęboko w poważaniu - takie właśnie przesłanie zdaje się nam przekazywać Jerzy Stuhr w filmie Korowód. Nie za bardzo taką wiadomość kupuję, niemniej jednak sprawny warsztat reżyserski pozwala przymknąć oko na pewne niedociągnięcia scenariusza.
Sama historia wydaje się banalna, ma zaś złożyć się na detaliczny traktat o przeszłości. Nasz główny bohater to Bartek, na co dzień student, przez życie stara się przejść drobnymi oszustwami. Na egzaminy wysyła zastępstwa, pieniądze zarabia wysyłając do tabloidów wyimaginowane historie o bogatych i sławnych. Wydaje się, że świat leży mu u stóp. Kiedy w pociągu zauważa dziwnie zachowującego się człowieka, wietrzy sensację i udaje się za nieznajomym w pościg. Ten zawiedzie go w odległe Bieszczady, gdzie nieznajomy opowie mu całą historię swojego zagmatwanego życia. W temat wejdą błędy przeszłości, lustracja i zdrada przyjaciół. No i oczywiście kobieta.
Jeszcze zanim Korowód ujrzał światło dzienne mówiło się dużo o Jerzym Sturze podejmującym temat lustracji. Zbiegło się to oczywiście z czasem, kiedy oszalały manią prześladowczą PIS starał się zlustrować wszystkich powyżej 30 roku życia. Wtedy film Stuhra zdawał się idealnie komentować otaczającą nasz rzeczywistość. Teraz kiedy ustawa lustracyjna dawno już upadła, cała historia niewątpliwie straciła na wyrazistości. Wykładowcy uniwersyteccy i uczelniani dziś nie uciekają przed ustawą i odpowiedzialnością, nie pozorują swojej śmierci. Z perspektywy dzisiejszej sytuacji politycznej, trudno mi w film Stuhra uwierzyć. Dla starszych stał się wspomnieniem, dla młodszego pokolenia wydaje się być niczym jak tylko nierealną opowieścią.
Trudno Stuhrowi jednak odmówić sprawnej roboty, bo jako reżyser sprawnie wiąże ze sobą wszystkie filmowe watki i splata je ze sobą w niezłą opowieść. Na zadanie jakie stawia przed nimi scenariusz odpowiednio reagują aktorzy. Maćkowiak w roli zapatrzonego w siebie studenta jest niezmiernie ciekawy, oby coś jeszcze z niego było niż to co widzieliśmy w jego wykonaniu do tej pory. Szkoda, że marnuje się w rolach zabijanych na ekranach bohaterów. Sugestywna dla mnie była też Karolina Gorczyca, ciekawa i świeża na ekranie. Wielkie brawa dla Stuhra, że stawia na świeże twarze i nieobytych jeszcze aktorów. To dzięki nim ten film nabiera tak sugestywnych barw.
A że przesłanie jest już nie bardzo aktualne? Cóż, prawdą pozostaje to, że lustracja niezbyt obchodzi, tych co komunizm znają już raczej z bardzo wczesnych dziecięcych wspomnień. Mamy gorsze problemy, z codziennym życiem i jego aspektami. Niespecjalnie chcemy patrzeć w przeszłość. Nie interesuje nas lustracja, to kto na kogo donosił, kto z kim wchodził w układy. Dzisiaj to dzisiaj. Możemy oczywiście obejrzeć film o tym co było ale nie wzbudzi to w nas zainteresowania ani przejęcia. Obawiam się, że żaden film o lustracji nie miałby na to najmniejszych szans. Niezależnie od tego kto podjąłby się reżyserii.