Mgła
Marta Czabała
To na pewno nie najgorsza z adaptacji książek Kinga, ale niestety daleka od tych najlepszych. Wszystko już przecież było, w takim czy innym wydaniu a tutaj miejscami bywa irytująco, nieciekawie i wybitnie kiczowato. Scen pozytywnych jest zdecydowanie mniej niż tych wartych zapamiętania. W sumie mocno do zapomnienia.
King niemalże zawsze pracuje według tego samego schematu. Niby banalnego, podobno jednak umożliwiającego na dokładniejsze studium postaci. Nie inaczej jest i tutaj, bo też w Mgle mamy kilkanaście osób, którym tajemnicza mgła nagle blokuje jakąkolwiek widoczność i skutecznie blokuje w miejscowym supermarkecie. Wkrótce z mgły wyłaniają się tajemnicze stwory, które co rusz dziesiątkują populacje miasta a nasi część z tych w supermarkecie, zaczyna podejrzewać Boga o wyrafinowany sposób kary za nasze grzechy...
W zasadzie były już takich filmów setki. Mieliśmy ocalałych po różnych katastrofach, inwazjach kosmitów czy odpowiednio zróżnicowanych kataklizmach. Mgła wydaje się stosunkowo nieciekawym kataklizmem pod względem efektów specjalnych, bo też wykazać specjalnie się nie można. Dlatego tez w mgle Kinga muszą pojawić się potwory, takie co mogą człowieka rozerwać na pół, poćwiartować lub też przerobić na krwawą miazgę. I tutaj bez niespodzianek bo takich kreatur znajdziemy na pęczki. Szkoda tylko, że efektowo są raczej mało wyrafinowane. W zasadzie stanowią jedynie kukiełkowe pająki różnych rozmiarów lub też - znienawidzone przeze mnie osobiście - efektowne, przerysowane wymysły grafików komputerowych, bijących po oczach komputerowym pochodzeniem. Oj nie udały się efekty specjalne, nie udały. Albo źle zrobione, albo ściągnięte z innych filmów. Twórcy Obcego powinni mocno się obrazić.
Znacznie lepiej jest z samą historią, chociaż trudno tutaj oczekiwać jakiejkolwiek innowacji, czy też szokujących filmowych zdarzeń. W końcu wszystko sprowadza się do zamkniętych na odludziu osób, zestresowanych, przerażonych całą sytuacją, doprowadzonych na krawędź szaleństwa. Będzie więc dużo gadania i raczej teatralnej gry aktorskiej. Wspaniała jak zwykle jest Marcia Gay Harden, stworzona do ról lekko szalonych dewotek. Reszta dotrzymuje jej kroku, ale z raczej marnego scenariusza mało co tak naprawdę da się wyciągnąć.
A czy jest strasznie? Oczy przymykamy może kilka razy podczas trwania całego filmu. Może nie jest przerażająco ale napięcie dawkowane jest w sposób całkiem przyzwoity. Przez całe dwie godziny. Lepiej oczywiście byłoby aby z filmu wycięto wybitnie irytujące zakończenie, ale cóż, rzadko można mieć wszystko. Pamiętajmy więc te koszmarne ekranizacje Kinga, pamiętajmy Łowcę snów, Sztorm Stulecia. Przy tamtych gniotach, Mgła będzie filmem całkiem przyzwoitym.