Trzeba powiedzieć dosłownie: kumoterstwo
Aneta Robertson
Po wysłuchaniu kolejnej wypowiedzi premiera Pawlaka w telewizji, w końcu trafił mnie absolutny i literacki szlag. Kiedy nasz wice premier, bez skruchy w głosie przeprosił za to, że posiada mamę, wyłączyłam telewizor. Mylił się premier Tusk, że PSL zaniża standardy. PSL, na czele z Waldemarem Pawlakiem tych standardów po prostu nie ma.
Po publikacji Dziennika w mediach zawrzało. Okazało się, że Pawlak zapewnił pracę niemalże całej swojej rodzinie, ba nawet nieformalnym żonom zwanym przez złośliwych konkubinami. Zapytany prosto z mostu, nie wyraził ani słowa skruchy. Wręcz odwrotnie, emanował butą, wiedząc, że nikt i nic nie jest w stanie zmienić jego zdania ani zmusić do rezygnacji z kolesiostwa.
Kiedy u premiera Pawlaka, o pracę aplikują dwie osoby, z identycznym wykształceniem i kompetencjami, a jedna z nich jest z rodziny premiera lub jego znajomych, to właśnie ona dostanie pracę. Rzecz powszechna czy jednak akceptowalna? Zwłaszcza w państwowych instytucjach, które powinny być przejrzyste i bezstronne. Gdzie o zatrudnieniu człowieka powinny decydować przede wszystkim kompetencje, jego doświadczenie.
Pawlak doskonale wie, że jego partia jest nieodzowna do prawidłowego funkcjonowania rządku, ba bez niej PiS będzie w stanie podejmować decydujące dla kraju decyzje. Dobrze się ustawił. Wie, że Premier Tusk nie zerwie koalicji a tym samym robi wszystko to, co mu się podoba. Zatrudnia mamusię, zapewnia pracę znajomym. Ma gdzieś przejrzystość i działanie prawa. Śmieje się w twarz swoim wyborcom, a ci po raz kolejni przeżywają rozczarowanie. Żałują, że wybrali człowieka, który za nic ma interes swoich wyborców, szuka jedynie okazji aby ustawić siebie i mu bliskich. Nie ma ambicji politycznych i sam zmienny jest jak chorągiewka, popiera te ustawy, które dla niego są wygodne.
Szkoda Panie Pawlak. Szkoda, że okazał się pan jedynie pustym, dbającym jedynie o swoje interesy człowieczkiem. Szkoda, że nie ma pan skruchy, że nie potrafi pan naprawić swoich własnych błędów. Jedyna pociecha pozostaje w fakcie, że pana praca w sejmie nie jest bezterminowa. Wierzę, że już niedługo rozliczą pana za wszystko wyborcy.