Slumdog. Milioner z ulicy
Małgorzata Kobus
Na tegorocznej ceremonii rozdania Oskarów brytyjsko-indyjski obraz Slumdog. Milioner z ulicy został uznany za najlepszy film roku, zaś jego twórcę Danny'ego Bolye'a nagrodzono za najlepszą reżyserię. Amerykańska Akademia Filmowa wyróżniła Slumdoga również za najlepsze zdjęcia, muzykę, scenariusz adaptowany, montaż, montaż efektów dźwiękowych oraz za najlepszą piosenkę (Jai Ho). To suche, niezaprzeczalne fakty. A jaki naprawdę jest ten film i czy słusznie zebrał te wszystkie laury?
Zdecydowanie. To wspaniała, pełna emocji, barw i dźwięków opowieść o tym, że wszystko może się udać, jeśli się w to bardzo wierzy oraz że miłość nie zna granic. To historia młodego chłopaka Jamala Malika, który bierze udział w teleturnieju Milionerzy i udaje mu się dojść prawie do finału. Niestety przed ostatnim pytaniem zostaje aresztowany pod zarzutem oszustwa, gdyż policji wydaje się nieprawdopodobne by chłopak ze slumsów, zwykły slumdog znał odpowiedzi na te wszystkie pytania. Podczas wielogodzinnego przesłuchania Jamal opowiada historię swojego życia, która dokładnie przeplata się z teleturniejowymi pytaniami.
Ten film to wspaniały hymn na cześć życia i miłości. Utrzymany w nietypowym klimacie, opleciony feerią barw, nasycony hinduską muzyką, a przy tym nie pozbawiony wzruszeń i odpowiedniej dawki humoru. Jest w tym obrazie coś, co mocno chwyta za serce, coś, co trudno opisać - jakaś magia
Polecam gorąco!