Hanna Ożogowska
"Tajemnica Zielonej Pieczęci"
Małgorzata Doboszyńska
Są takie książki, które zostaną z nami nawet jeśli minęło już wiele lat od czasu kiedy ostatni raz do nich zajrzeliśmy. Nawet jako bardzo już dorośli będziemy pamiętać jak duże wrażenie na nas wywarły. Będziemy pamiętać bohaterów, akcję i rozwiązanie. I cały czas będziemy dążyć aby do takich książek kiedyś w końcu powrócić.
Tajemnica Zielonej Pieczęci zajmowała na półce mojego domu rodzinnego niezwykle zaszczytne miejsce. Zarówno ja jak i moja siostra traktowałyśmy ją jako swoistego rodzaju relikwię, oraz coś po co sięga się zawsze kiedy potrzebna jest dobra rozrywka. Nie ważne, że czytałyśmy ją już setki razy - historia Stefka była zawsze w stanie wciągnąć na tyle, że kolejny raz czytało się ją z wypiekami na twarzy.
Bo to właśnie nastoletni Stefan był bohaterem książki Hanny Ożogowskiej. Zwykły, niczym nie wyróżniający się na co dzień chłopak. Stefek jest przeciętnym uczniem, trochę łobuzem, w gruncie rzeczy jednak chłopakiem porządnym. Marzy o urozmaiceniu w codziennym polskim życiu. Kiedy więc Alina, jego sąsiadka wprowadza go do tajemnej organizacji założonej przez starszego od Stefka chłopaka, ten jest zachwycony. Do czasu jednak, kiedy częścią jego inicjacji staje się dokonanie kradzieży. Stefek wycofuje się z członkowstwa. To jednak niespecjalnie podoba się członkom organizacji, którzy od tego czasu obierze Stefana jako jednego ze swoich wrogów.
Ta książka ma w sobie wszystko to, co potrzebne jest młodemu człowiekowi aby przeżywał całą historię. Mamy tajemnice pisane szyfrem, mamy sekretne pieczęci i organizacje, o których istnieniu nie wiedzą tak zwani zwyczajni ludzie. Razem ze Stefanem będziemy rozwiązywać tajemny kod, śledzić wrogów i ratować się z ekstremalnych - jak na nastoletnie życie - sytuacji. A wszystko to w zwyczajnym polskim środowisku, gdzie codzienne życie (a zwłaszcza to w latach 80tych) mogło zabić niejedne marzenia.
Siła książki Ożogowskiej tkwi dokładnie w możliwości stworzenia historii, której członkami moglibyśmy stać się my wszyscy. Jestem przekonana, że niejeden chłopiec schodził do swojej piwnicy aby sprawdzić, czy nie ma w niej tajemnej wiadomości, której szyfr musiałby złamać. Niejeden wypatrywał znaków i niejeden marzył o takiej przygodzie. Po raz kolejny czytałam Tajemnicę Zielonej Pieczęci 20 lat po tym jak została wydana. Dalej jest świeża. Dalej wciągająca. Dalej ma siłę aby porwać młodych. Niewiele książek ma takie możliwości. Ta jednak pozostanie zawsze na czasie.