Teresa Oleś-Owczarkowa
"Rauska"
Marta Czabała
Książka inna niż moje oczekiwania, ale to rozczarowanie było bardzo przyjemne. Lekko naiwne spojrzenie dziecka na jedną z największych tragedii XX wieku daje czytelnikowi nową, wcześniej nieznaną perspektywę. To jedna z tych publikacji, które bez wątpienia dają do myślenia i zapadają w pamięć.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, Styczeń 2009
ISBN: 978-83-08-04297-7
Liczba stron: 272
Wydanie: 1
Cena: 28zł
Tytułowa Rauska to miejscowość w niemieckich Sudetach, gdzie na roboty zesłane zostaje polskie małżeństwo i ich córki. Dla jednej z najmłodszych, Alusi, przymusowe zesłanie dalekie jest od kary. To niespotykana wprost okazja do podróży pociągiem i poznania nowych miejsc. To właśnie jedenastoletnia Alusia opowie o tym, jak dobrze jest jej przy pracy u niemieckiej rodziny, jak ceni sobie gospodynię a jak rodzinny kraj - z biegiem wojennych lat - staje się dla niej odległy i nierealny. To Alusia przeprowadzi nas przez opowieść o wojnie, przymusowych pracach, miłości, patriotyzmie i tęsknocie za tym co swoje i to my będziemy świadkami jej dorastania.
Napisana leciutkim stylem, książka Teresy Oleś - Owczarkowej jest jedynie z pozoru banalna i dziecięca. Spojrzenie na wojenne wydarzenia poprzez oczy jedenastoletniej dziewczynki, bagatelizowanie przez nią ważnych wydarzeń i skupienie uwagi na tym co w czasach wojny nieistotne, nadaje całości dramatyzmu, podkreśla to, że ofiarami wojny byli wszyscy, nie tylko ci bezpośrednio zaangażowani w działania na froncie. Alusia wydaje się być niewzruszona wojną ale całym sercem zaangażowana w pracę na gospodarstwie niemieckiej rodziny. Nie rozumie niechęci rodziny do Niemców. Z dziecięcą naiwnością ale i wrażliwością komentuje życie w obejściu, jakby nie zdając sobie sprawy jakie tragedie rozgrywają się dookoła.
Ten nietypowy portret wojenny powstał w wyniku opowieści matki autorki. Przyznaję, że autentyzm nadał całości dodatkowego dramatyzmu i sprawił, że książka dodatkowo zapadła mi w pamięć. Mimo iż opowieść Alusi nie koncentruje się bezpośrednio na wydarzeniach dramatycznych a jedynie ociera się o nieszczęścia na gospodarstwie i na wojnie, dorosły czytelnik co rusz jest w stanie wyczytać ze słów małej dziewczynki znacznie więcej. Będzie tutaj mowa o cierpieniach najechanych przez Niemców narodów i tęsknocie wygnańców za swoim krajem. Będzie też o przyjaźni i miłości nieznającej podziałów rasowych, narodowościowych czy też wojennych. Będzie o ludziach i będzie to opowieść piękna.
To bez wątpienia książka wartościowa, pełna cennych, nawet jeśli pozornie błahych i naiwnych refleksji. Czyta się ją świetnie, w pełni angażując się w losy bohaterki, wraz z nią przeżywając jej szczęścia i niepowodzenia. Szkoda jedynie, że całość to niecałe 300 stron. Wierzę, że nie tylko ja chętnie przeczytałabym o tym jakie były losy małej a potem już nie całkiem małej Alusi.