Różyczka
J. Radzik
Film Różyczka Kidawy - Błońskiego toczy się w okresie głębokiego PRL-u. Reżyser zachowuje wiernie scenografię tamtych czasów, przywołuje znane wszystkim wydarzenia. Stanowią one tło do historii zwerbowania młodej dziewczyny donoszącej na znanego pisarza. Poznajemy ją jako dziewczynę ubeka, zmuszaną do zacieśniania kontaktów, zdobywania informacji, w celu wykazania słuszności założonych przez UB tez. Trudno zrozumieć jest motywację bohaterki bo oprócz nacisków, presji i gróźb swojego kochanka, nie dowiadujemy się o jej pobudkach, rozterkach moralnych. W miarę upływu czasu jej zadania stają się bardziej rutynowe, częstsze i częstsze są kontakty z inwigilowanym pisarzem.
Wydarzenia te bardzo przypominają faktycznie istniejący związek polskiego pisarza z donosicielką, która ostatecznie staje się jego żoną. Inaczej niż w życiu, dramatyzm filmu nasila się przed kulminacyjnymi zdarzeniami, obfituje w emocjonalne sceny; my zmuszani jesteśmy do opowiedzenia się po czyjejś stronie. Trudno jest jednak zrozumieć bohaterkę, której rola jest eksponowana poprzez fizyczność, urodę, nie mamy do czynienia ze zwerbalizowaniem postaw czy wyjaśnieniami.
Tak jak w życiu, film nie powie nam dlaczego niektórzy skłonni byli do pełnienia niegodnych ról, bardziej powie o tym, że nie byli w stanie nie być uwikłanymi.
Ci starsi obejrzą sceny znane im z własnych doświadczeń. Młodsze pokolenie może upewnić się, że tak wyglądało życie wielu osób - paradoksalna niemożność stanowienia o sobie, stała inwigilacja, niszczenie człowieka. W epoce aktualnych rozliczeń film stanowi świadectwo na niemożność życia w wolności intelektualnej, niemożność wydobycia się spod presji systemu. Ci którzy to robią, płacą za to wysoką cenę.
Najbarwniej w Różyczce wypada postać ubeka (Robert Więckiewicz), który w kulminacyjnych scenach pokazuje siebie jako człowieka z ludzkimi emocjami, ostatecznie przegranego. Prawdą jednak jest to, że przegrani są lub będą wszyscy. Jakichkolwiek decyzji by nie podjęli.