Wyspa tajemnic
Marta Czabała
Oglądając sam trailer można wyciągnąć mylne wnioski, tym samym zaś mieć oczekiwania, które później nie będą spełnione. To nie jest horror, ani troszeczkę. To fenomenalnie zagrany, perfekcyjnie zrealizowany film z doskonałymi zdjęciami. Gdyby nie lekko przewidywalny scenariusz byłoby dzieło filmowe. Tak jest jedynie bardzo dobrze.
Trailer jak zresztą i sam początek wygląda bardzo obiecująco. Wyspa, odizolowany od reszty świata szpital dla chorych psychicznie, osadzonych w nim za liczne popełnione przestępstwa. Uzbrojona straż i ostre klify, które uniemożliwiają potencjalną ucieczkę. Okazuje się jednak, że nie wszystkim. Kiedy w całkowicie niezrozumiałych okolicznościach znika jedna z pacjentek, władze - zgodnie z przepisami - wzywają agentów federalnych. Dwóch szeryfów płynie na wyspę aby rozpocząć rutynowe śledztwo. Chuck Aule ma wspomóc w pracy doświadczonego kolegę Teddego Danielsa. Nie wie tylko, że ten chce na wyspie zrobić coś więcej niż tylko szukać zaginionej pacjentki. Coś co obiecał już dawno, sobie i swojej żonie. Żonie, która zginęła w dość przykrych i nie do końca wyjaśnionych okolicznościach...
Który zdrowy na umyśle kinoman nie pójdzie na taki film? Na film reżyserowany przez Martina Scorsese, na dodatek z grupą doskonałych aktorów, grupą jakiej film nie widział od dawien dawna? Ben Kingsley, Max von Sydow, Mark Ruffalo, Emily Mortimer. Przyciąga nawet Leonardo DiCaprio, aktor świetny, dalej jednak jeszcze kojarzony przede wszystkim z tym nieszczęsnym filmem Titanic. Scorsese doskonale wie jak zrobić film doskonały technicznie. Wyspa zachwyca zdjęciami, zarówno tymi z plenerów jak i wewnątrz budynku. Fenomenalna jest scenografia. Doskonały jest reżyser, taki który wie jak robić filmy, wie jak podsycać nasz niepokój światłem, cieniem lub dźwiękiem. Łatwo jest wpaść w tajemniczy klimat wyspy i poczuć ciarki na własnej skórze.
Szkoda tylko, że chwilę potem coś zawodzi. Coś w samej historii. Najsłabszym ogniwem całego filmu jest bez wątpienia jego scenariusz. Jeśli ktoś regularnie ogląda podobne tematyką filmy, z łatwością, a na dodatek bardzo szybko zgadnie wyjaśnienie całej historii i tajemnicę samej wyspy. I potem - mając już tę wiedzę - będzie zwracał uwagę na dłużyzny, na przerost formy nad treścią, na nadmierne eksponowanie bardziej obrzydliwych niż przerażających efektów specjalnych. Można się zmęczyć. Fakt, nie jest dzisiaj łatwo zrobić coś prawdziwie oryginalnego, coś do jeszcze zaskoczy wytrawnych kinomanów, coś co będzie prawdziwie nieprzewidywalne. Tutaj nieprzewidywalne nie jest. Szkoda, bo zanosiło się na arcydzieło. A tak mamy bardzo dobry ale jednak tylko bardzo dobry film. Od takiego twórcy, takich aktorów i takiego trailera można a nawet trzeba wymagać więcej.