Ciasteczkowy prezes Kaczyński
Aneta Robertson
No dobrze. Przyznaję, że się znęcam. Może nawet zbyt pokazuje swoją polityczną stronniczość. Niemniej jednak, zwoływanie przez dorosłego polityka dziennikarzy aby oświadczyć, że drugi nazwał go potworem wydaje mi się absurdem więcej niż godnym małego felietonu.
Kiedy byłam w przedszkolu pokazałam pani przedszkolance język. Podejrzewam zresztą, że nie raz ale ten jeden pamiętam szczególnie. Natychmiast zresztą wydał mnie kolega, niejaki Wojtek chyba, który od tego czasu stał się w moim dziecięcym świecie zaciekłym wrogiem numer jeden. Tuż przed tym jak dostał ode mnie w nos (dosłownie) nazwałam go głupkiem. Ten z płaczem pobiegł do Pani. Skończyło się na umoralniającej przedszkolnej rozmowie.
Widząc prezesa Kaczyńskiego, który w dorosłym świecie, mając ponad 30 lat więcej niż ja robi to samo co Wojtek było dla mnie jak powrót do przeszłości. Oto człowiek niezmiernie wprost wykształcony, obyty w towarzystwie skarży się dziennikarzom, że premier demokratycznego kraju nazwał go potworem. Niedobry premier, należałoby go co najmniej postawić do kąta. Jeśli nie przyznałby się od razu proponowałabym odebrane mu kieszonkowego. I oczywiście szlaban na dobranockę. Dobrze, że nasz premier ma jeszcze matkę, będzie mogła zająć się w końcu jego wychowaniem.
Ale tak na poważnie. Zachowanie byłego premiera budzi jedynie moje zażenowanie. I współczucie, że ten wciąż nie jest w stanie poradzić sobie z wyborczą porażką. Dalej wierzy, że pozostaje jedynie ofiarą wyrafinowanego układu, mającego na celu pozbawienie go władzy. Szkoda, że nie zdaje sobie sprawy, że za tym układem stoją wyborcy, zmęczeni jego wiecznymi utyskiwaniami na cały świat i jego prześladowczą manią. Podobno Kaczyński liczy na powrót do władzy. Osobiście nie widzę na to szans. Podobno jak przegra, poda się do dymisji. Na to chyba wielkich szans też nie ma. Po tym jak Polska ma wreszcie normalnego dyplomatę za premiera mała jest szansa, że ktoś jeszcze będzie chciał powrócić do przeszłości. Panom Kaczyńskim już dziękujemy. Wybraliśmy.