8 części prawdy
Ania Nowak
Film układanka, która - odpowiednio złożona - daje w miarę przyzwoity, chociaż niezmiernie oklepany w zakresie schematów film. Brakuje tutaj jakiekolwiek świeżości, nie ma też za grosz prawdziwie kryminalnej sensacji i filmowego dreszczyku. Ot, kolejny film sensacyjny. Ogląda się przyzwoicie. Zapomina natychmiast.
Jeśli ktoś zagapi się podczas filmu nie straci ani grama. I tak wszystko zostanie powtórzone, podczas oglądania go ponownie, tylko z innej perspektywy. A opowieść mamy o terroryzmie i dzielnych agentach Secret Service. W Hiszpanii odbywa się zjazd polityków, gdzie podpisana ma być amerykańska deklaracja o zwalczaniu terroryzmu. Pech chce, że w tym samym miejscu miejsce mieć będzie zamach na prezydenta, który stanie się początkiem aktu terrorystycznego i przebiegłego planu wroga. I my sobie ten plan spokojnie - z perspektywy różnych bohaterów obejrzymy.
W przeciwieństwie do niektórych filmów robionych tą metodą, ten nie zirytował mnie w jakikolwiek sposób, co już samo w sobie jest ogromnym plusem. Decydując się na taki zabieg trzeba poważnie uważać na możliwą nudę. Bardzo łatwo jest powtarzać kolejne wydarzenia, jednak aby z historii zrobić narrację ciekawą należy odpowiednio uważnie konstruować kolejne etapy. W filmie Pete'a Travisa jest co najmniej przyzwoicie bo nudy nie czujemy.
Nie znaczy to jednak, że jesteśmy tym filmem szalenie zainteresowani. To po prostu przyzwoita, kompletnie nierealistyczna historyjka o dzielnym amerykańskim wojaku, który własnoręcznie może rozłożyć na łopatki wszelkie organizacje terrorystyczne świata. Nie pomoże tutaj przyzwoita gra aktorska Dennisa Quaida ani - znacznie bardziej przeze mnie lubianego Foresta Whitakera. Nie pomogą bardzo piękne zdjęcia. Z marnego scenariusza nawet dobrzy aktorzy nie zrobią filmowego arcydzieła. Gdyby scenariusz napisał ktoś inny, być może w filmie więcej byłoby tego słynnego suspensu, więcej zaskoczeń. Na razie jednak dostajemy mizerniutką, zdecydowanie za mało kryminalną opowiastkę jakich wiele. Kto widział już takich 300 ten z kina wyjdzie zirytowany, kto rzadko chodzi do kina być może odnajdzie tutaj coś dla siebie. Cóż, co kto lubi. Ja osobiście tego filmu nie pokocham.