Nieuchwytny
Ania Nowak
Nie dla tych o słabych nerwach. Niezmiernie realistyczne, coś z pogranicza filmu sensacyjnego, thrillera i troszeczkę kryminału. Kiedy jednak dobrniemy już przez realistyczne okropieństwa do końca, czeka na nas całkiem miłe i niespodziewane dla kinomanów zakończenie. Warto obejrzeć. Tylko najpierw poczekajmy do co najmniej 20 lat w dowodzie osobistym.
Miejscami zdecydowanie zbyt okrutny, miejscami w tym okrucieństwie kiczowaty. Niemniej jednak trzyma w napięciu jak mało który film sensacyjny, nawet jeśli sama opowiastka jest raczej banalna. Tajemniczy morderca wystawia swoje ofiary na łaskę internautów. Zasada jest prosta: im więcej gości odwiedzi stronę tym szybciej ofiara przenosi się na tamten świat. Naszego złoczyńcę tropi specjalny wydział FBI do spraw przestępczości internetowej, na czele którego staje - raczej niechętna akcjom terenie - agentka Jennifer Marsh.
Pewne okrucieństwa można byłoby w tym filmie ominąć, zwłaszcza te przeznaczone wyłącznie aby jeszcze bardziej obrzydzić film publice. Osobiście zaszlachtowane kotki nie budzą we mnie niczego innego niż odrazy i na pewno nie wzbudzają we mnie jakichkolwiek pozytywnych uczuć do samego filmu. Zdecydowanie radzę zamknąć oczy, bo reżyser chyba tych przeuroczych zwierząt nie lubi.
Poza tym jest naprawdę przyzwoicie. Prowadzony sprawną ręką Gregorego Hoblita, Nieuchwytny ma wszystkie klasyczne zabiegi tego gatunku. Jest niezmiernie wartki, dobrze zagrany (ach ten Colin Hanks) i zaskakujący we wszystkich odpowiednich momentach. W końcu Hoblit zna się na tym gatunku, niejednokrotnie stał już za kamerą filmów policyjnych. Samo zaś zakończenie warte jest obejrzenia każdej minuty filmu. Być może nie znajdziemy tutaj nic szczególnie oryginalnego, być może nie wyjdziemy z kina oszołomieni. Na pewno jednak będziemy się odpowiednio denerwować. A czy nie o to w gruncie chodzi w takich filmach?