Na pewno, być może
Ania Nowak
Kolejna opowiastka z rodzaju komediowo - obyczajowych. Niby wszystko jest w porządku, niby jest coś na kształt amerykańskiego morału, nawet aktorzy dają poznać się od tej lepszej strony. Mimo wszystko jednak całość pozostaje lekko niestrawna i na siłę wydłużona a z kina wychodzimy szybko i bardzo chętnie.
Will Hayes właśnie się rozwodzi. Stoi na tzw. życiowym zakręcie, nie widzi przyszłości i zdecydowanie nienawidzi swojej pracy. Jedynym pozytywnym aspektem w jego codzienności pozostają kontakty z córką Mayą. I to właśnie ona pewnego dnia prowokuje go do opowiedzenia historii jego romansów, czyli wszystkich ważniejszych związków w życiu Willa. Sama zaś ma zgadnąć, która z dam obecnych w opowieści jest jej własną matką.
Pomysł może i niezły ale całość zdecydowanie zbyt statyczna i sztucznie wydłużona. Szkoda, bo filmilili naprawdę nieźli aktorzy. Abigail Breslin, mała ciałem a wielka talentem. Oglądanie dziewczynki na ekranie to zawsze przyjemność. Rachel Weisz, aktorka doceniona bodajże na całym już świecie. Nawet aktorzy mniejszego kalibru tacy jak Ryan Reynolds, Elizabeth Banks czy też Isla Fisher są w tym filmie raczej pozytywem.
Całość bezwzględnie kładą jednak zbyt statyczne i na siłę wydłużone sceny. Każda z nich znacznie zyskałaby na wartości gdyby była krótsza co najmniej o połowę. Nieznośnie przeciąganie sztucznych dramatów doprowadza do rozpaczy a kolejne sceny wita się z radością jedynie a nadziei na rychły koniec. Dużo w tym niestety "zasługi" mało zdolnego reżysera, który woli skupiać się na ujęciach ludzkich min niż samej akcji. Nie pomaga mu też sam scenariusz, którego nieudolność niemalże razi po oczach. Jeśli miało być śmiesznie, nie jest, jeśli dramatycznie, nie jest na pewno. Jest jedynie przeciętnie. No może z ładnymi widoczkami. Można by wszystko skrócić o co najmniej 40 minut. Być może jednak i w tej wersji można to oglądać, być może nawet znajdzie swoich wielbicieli. Niewielu jednak bo o takich filmach lepiej szybko zapomnieć i wyprzeć z pamięci stracone 20 złotych.