Tancerze?
Ania Nowak
To może jeszcze nie serial na miarę swoich zagranicznych odpowiedników ale znacznie lepszy niż produkowane telewizji niekończące się tasiemce. Trochę inny, pełen nieopatrzonych jeszcze twarzy, bez wątpienia da się oglądać. Ba, wraz z kolejnymi odcinkami może nawet lubić.
Zanim na ekranie swojego telewizora obejrzałam pierwszy odcinek Tancerzy zdążyłam już o serialu niejedno usłyszeć. Było o perypetiach związanych z problemami z obsadzeniem głównej roli, spowodowanych niespodziewaną ciążą Kasi Cichopek. Potem słyszeliśmy wiele o potencjalnych kandydatkach jakie miały Cichopek w Tancerzach zastąpić. Padło na Kasię Glinkę, z Cichopek w roli bardzo drugoplanowej. Program drugi Telewizji Polskiej dał niemalże niespotykany w telewizji publicznej budżet a choreografowie wzięli się do roboty W końcu mieli nie lada wzorzec. W kilkunastu europejskich krajach serial zrobił furorę a film Fame pamięta każdy szanujący się kinoman.
Czuję się więc usprawiedliwiona, że w pierwszą sobotę kwietnia zaprogramowałam nagrywarkę. Siadłam z dużymi oczekiwaniami. I przyznam, że - przynajmniej częściowo - zostały one spełnione. Odtwórcy głównych roli to aktorzy świadomi swoich zadań, w większości z dobrym, udokumentowanym wykształceniem aktorskim. Szalenie przyjemnie patrzy się i na Kasię Glinkę i na Magdalenę Walach - zaś spotkanie z dawno niewidzianymi Małgorzatą Niemirską i Januszem Michałowskim to już niemalże telewizyjna przygoda.
Twórcy Tancerzy postawili też na młodych ale wykształconych warsztatowo ludzi, bez których ten serial nie miałby prawa bytu. Zdumiewającą ale pozytywną niespodzianką okazała się dla mnie rola Natalii Lesz. Po niezbyt udanym debiucie w roli piosenkarki, Lesz zaskakuje swoim nowym wcieleniem aktorki. Zdumiewa mnie jej warsztat i aktorska wiarygodność. Jestem pod wrażeniem.
A cała reszta? Miło patrzy się na kolorowe układy taneczne, świetną choreografię i dobre kostiumy. Jestem trochę sceptyczna co do reżyserii, bo jeden z reżyserów to Bruce Parramore, odpowiedzialny za katastrofalne Kochaj i Tańcz. Ale zobaczymy, w końcu obejrzałam dopiero dwa odcinki. Sama fabuła dopiero pokaże, czy serial warty jest oglądania. Na razie przyznam, że się nie zniechęciłam. Nawet wyjątkowo fatalna Kasia Cichopek jest niewystarczającym minusem aby zaprzestać siedzenia przed telewizorem. Kto wie, może okaże się w końcu, że i Polacy są w stanie zrobić przyzwoity serial. Przyzwoity w odbiorze, przyzwoity w kolejnych, konsekutywnych odcinkach. Jeszcze nie wiem czy serial polubię. Na razie jednak wiem, że z przyjemnością obejrzę odcinek numer 3.