Takiego traktatu młody człowiek nie napisze...
Dorota Miśkowicz
Wielka powieść metafizyczna - tymi słowami wydawnictwo Znak zachęca do przeczytania (a już na pewno kupienia) najnowszej książki Wiesława Myśliwskiego pt. Traktat o łuskaniu fasoli. Dodam, iż powieść owa otrzymała nagrodę Nike 2007 i jest to już druga statuetka owego pisarza; w roku 1999 także został zwycięzcą tegoż konkursu, za powieść Widnokrąg.
Całość ma formę monologu. Do głównego bohatera przybywa nieznany gość, chcący odeń kupić nieco fasoli. Kiedy po jakimś czasie obaj panowie siedzą i łuskają fasolę, bohater otwiera się przed nieznajomym, opowiadając mu co ciekawsze historie ze swojego życia (Myśliwski jest mistrzem dygresji!) a także o ludziach, których spotykał na poszczególnych jego etapach. Podkreśla, jak ważny jest przypadek; większość tych ludzi narrator poznaje właśnie za pomocą przypadku. Akcja, choć teoretycznie rozgrywa się w ciągu jednego wieczora, ukazuje niemalże całe życie narratora.
Postawa bohatera jest typowo pesymistyczna (Dzień zaczynam, jakbym nic od niego nie chciał, co przyniesie, to przyniesie, ale i nie oczekuję, że mi coś przyniesie), mimo to opisane doświadczenia sprawiają, że nie jesteśmy tym zbytnio zdziwieni.
Myśliwski płynnie przechodzi z jednego wątku do następnego, zaś kiedy po jakimś czasie znów wraca do głównego, czytelnik może odnieść wrażenie wyrwania z zupełnie innego świata. Wielość i barwność scenerii, charakterów oraz motywów (m. in. wspomniany już motyw przypadku, kapelusza czy buntu)- to tylko niektóre z aspektów, jakim poświęcił się Myśliwski.
Irytujące jest naciągnięcie postaci bohatera oraz owego przybysza do rangi everymana. Myśliwski celowo nie informuje nas, jak mają na imię rozmawiający, skąd pochodzą; jakby na siłę chciał wskazać na ich uniwersalność; że tak naprawdę każdy z nas ma do opowiedzenia taką historię; każdy jest bohaterem własnego traktatu.
Traktat o łuskaniu fasoli jest powieścią filozoficzną; narrator wielokrotnie podejmuje tematykę poruszaną przez przedstawicieli tejże dziedziny. Ludzie, których spotyka niemalże zawsze mają do przekazania jakąś myśl, wynikającą z kontekstu ich rozmowy. Jednakże- nie jest to powieść całkowicie pozbawiona komizmu; z perspektywy czasu bohater nie traktuje niektórych minionych zdarzeń tak poważnie, jak miało to miejsce w chwili ich przeżywania (m. in. opowieść o pierwszym razie i kobiecie, z którą dane mu było to przeżyć).
Powieść bezdyskusyjnie można zaliczyć do tych, do których wraca się po jakimś czasie; i za każdym razem dostrzec można kolejne, nie odkryte poprzednio metafory.