Frost/Nixon
Marta Czabała
Mocno przez widzów w Polsce niedoceniony, film Rona Howarda może zachwycić. Świetnie wyreżyserowany, fenomenalnie wprost zagrany przyciąga niemalże wszystkimi elementami produkcji. Mistrzostwo filmowe. Szkoda, że w Polsce film doczekał się tak małej i tak krótkiej dystrybucji.
Historia wywiadu Davida Frosta z odchodzącym w niesławie prezydentem Richardem Nixonem znana jest dzisiaj głównie tym szerzej zainteresowanym historią Stanów Zjednoczonych. Studenci amerykańskich mediów oglądają wywiady jako przykład publicystyki mistrzowskiej, takiej która zgromadziła największą w historii liczbę, 45 milionów odbiorców. Już nigdy żaden program nie przyciągnął w Stanach Zjednoczonych równie dużej liczby widzów. Frost niemalże z dnia na dzień stał się gwiazdą tzw. szanowanego politycznego dziennikarstwa a jego twarz ozdobiła okładki najważniejszych miesięczników amerykańskich. Dla wywiadów z Nixonem zaryzykował swoją karierę i zainwestował niemalże nieograniczone środki, jednak z całego interesu wyszedł zwycięsko. Stał się gwiazdą. Nixon zaś dostał szansę na swoje wyjaśnienia.
Trudno jest zrobić film o wywiadach a utrzymać widza w pełnym zainteresowaniu jeszcze trudniej. Dlatego chylę czoła przed reżyserem wielkiego talentu i wielkiej wizji, zdolnego z niespecjalnie sensacyjnego wątku zrobić film porywający, przykuwający do fotela, na dodatek zapadający w pamięć. Ron Howard znany jest z tego iż buduje złożone obrazy filmowe, pełne pamiętnych scen i aktorów wielkich talentem. I tutaj nie jest wcale inaczej. Grający główne role Michael Sheen i Frank Langella za swoje role otrzymali bardzo zresztą zasłużone nominacje do Oscara, tak samo zresztą jak i reżyser. Nixon Langelli jest niemalże żywym obrazem byłego amerykańskiego prezydenta, realistycznym, wiarygodnym, porażającym. Niewielu aktorów jest w stanie zrobić to czego Langella dokonał na ekranie. I to właśnie on, przy akompaniamencie Sheena tworzy z tego filmu majstersztyk a dialogi tych dwóch aktorów czynią z tej produkcji film niezapomniany. Na dodatek wszystko opatrzone jest przepiękną wprost muzyką Jamesa Hornera a opakowane w piękną scenografię i kostiumy rodem z lat 70tych. To film niezapomniany, zapadający głęboko w pamięć, taki z rodzaju tych, co powstają raz na wiele lat. Okazuje się, że nie trzeba kryminalno sensacyjnego wątku, nie trzeba wybuchów i wyrafinowanych efektów specjalnych aby wyprodukować filmowe cudeńko. Bez wątpienia jeden z najlepszych filmów jakie widziałam.