Chuck Palahniuk
"Opętani"
Magdalena Geraga
"Opętani" to psychodeliczna opowieść z elementami kryminału, realizmu magicznego i taniego erotyku rodem z brukowca, czyli niebanalna powieść w klasycznym wydaniu Palahniuka.
Tytuł oryginału: Haunted
Wydawnictwo: Niebieska Studnia, Kwiecień 2009
ISBN: 978-83-60979-10-5
Liczba stron: 464
Wymiary: 125 x 195 mm
Tłumaczenie: Maciej Potulny
Cena: 34,00zł
Autor nie pozostawia obojętnym; jeśli przerwiemy lekturę "czytadła", to pewnie dlatego, że zakręci się nam w głowie od szalonych pomysłów, które - po głębszej analizie - wcale nie wydają się nam tak bardzo niedorzeczne.
Owa "dorzeczność" i schizofreniczność świata przytłacza, zniewala, samoistnie przewraca kolejne karty książki. Opowieści Palahniuka są bowiem o tyle nużące, niekiedy wręcz odrażające, co nasycone quasi-obrazoburczą niezwykłością.
Wszystko już było, zdaje się wieścić autor, jedyne, co można uczynić, to rozbić formę, przedstawić rzeczywistość w krzywym zwierciadle, do którego owa rzeczywistość może stroić infantylne miny. Albo - co bardziej ambitne - opowiedzieć świat na nowo. Po to przecież ci nieprzypadkowo wybrani bohaterowie (żyjący iluzją wolnej woli) zbierają się, wsiadają do autobusu i godzą się na kilkumiesięczną samotnię. Po to uciekają od siebie, aby siebie odnaleźć i dookreślić. I przeglądając się w oczach drugiego, w jego kamerze, grają swoje role, kreują poematy, legendy i - co za tym idzie - mikroświaty. Samotnia twórców staje się jednak przestrzenią, na której płaszczyznę przeniesione są najgorsze koszmary i lęki, jakie opowiadacze zdołali przeżyć. Każdy z nich ma potrzebę mówienia, a właściwie recytowania przeszłości, wszyscy mają potrzebę stania się na jedną chwilę pierwszym spośród równych, obnażenia się i oświetlenia swojej historii; najbardziej intymne zwierzenia przeplatają się z koszmarem codzienności. Nowy świat, o ile ma szansę powstać, zostanie ufundowany na bólu. I to na bólu wtórnym, nagranym na dyktafonie i odtwarzanym po wielokroć, do znudzenia.
Zanim do tego jednak dojdzie, wykreowane przez autora postaci destruują stary świat, gdyż nie potrafią i nie chcą żyć inaczej. Charakterystyczna jest dla nich skłonność do opiewania najbardziej obrazoburczych i niesmacznych wydarzeń, do parafrazy i pastiszu. Jak bowiem traktować poważnie opowieść o odgryzieniu własnej okrężnicy, która przypadkiem (sic!) zostaje wessana przez basenowy odpływ podczas masturbacji w tymże zbiorniku? Albo historię Matki Natury - płatnej zabójczyni, która znając mapę stóp, potrafi odnaleźć na niej punkty Erosa i Thanatosa i nie waha się wyzyskiwać swojej wiedzy? Historii jest wiele, tyle ile uwięzionych w ponurym gmachu; każda z postaci jest równie ważna, bo nieodmiennie udowadnia, że nie jest w stanie zastąpić demiurga. Wszystkie łączy także umiłowanie cierpienia, które zdaje się cechą konstytutywną całego rodzaju ludzkiego. "Z tego powodu dzieci dzieci dzieci naszych dzieci nadal będą się zmagać z wojną, głodem i chorobami. Dlatego, że kochamy swój ból. Kochamy własne tragedie. Ale nigdy, przenigdy się do tego nie przyznamy".
Bohaterowie pozbawiają się kolejnych partii ciała, fundując sobie kolejne krzywdy, aby bardziej być. To co, że bez palców, bez nosa, w końcu bez płodu, które - gdyby przeżyło - mogłoby zmienić historię. Nie można mu wszak na to pozwolić. Trzeba je zatem zabić i zjeść. Pochłonąć. Trzeba zjeść i kota, który nie chce cierpieć, a jego wsobność jest zaiste odrażająca. Postaci tworzą zatem - celowo - z więzienia metawięzienie. Uwięzieni chcą być uwięzionymi, gdyż daje im to poczucie spełnienia. Jedynie oczekiwanie na uwolnienie, antycypacja świateł jupiterów, dzielenie skóry na niedźwiedziu, czyli - w tym przypadku - zysku pomiędzy najbardziej wytrwałych, to wszystko tworzy namiastkę szczęścia.
Spełnienie jednak nie nadchodzi, bo nie może nadejść. Panna Kichawka, Siostra Strażniczka, Święty bez Kiszki i wszyscy inni bezbronni towarzysze - nie są przygotowani do życia bez oczekiwania na. Na cokolwiek. I do życia w milczeniu. Odchodzą, bo nie mają już nic więcej do dodania, a milczenie oznacza nie-bycie.
Nie ma we mnie pustego zachwytu nad literaturą Palahniuka, nie ma we mnie zachwytu w ogóle; zamiast niego pojawia się zdziwienie - jak bowiem może (a może!) podobać się książka zaczynająca się od opowieści o wspomnianej już, przegryzionej własnej (!) okrężnicy?! Prawdopodobnie pociąga po prostu lekkość pióra autora i ciężar bytu postaci; może zresztą w owych groteskowych kreacjach dostrzegam to, co wokół, albo (ups!) we mnie samej? Zabrzmi to jak truizm albo oszczerstwo, ale chyba w każdym z nas mieszka kontaminacja Agenta Kapusia i Odmrożonej Baronowej.
Świat Palahniuka zaskakuje niekiedy samego siebie, przydając wulgarnej koncepcji rzeczywistości jej nostalgiczną wersję - choćby poprzez konstrukcję inkarnacji francuskiej topielicy, odrodzonej w kadłubie manekina, nieświadomie darującego przyjaźń Dyrektorce Negacji. Albo zatrzymując na chwilę serce "Szkatułki Koszmarów", która kryje w sobie prawdziwy świat i zachęca do obejrzenia tegoż. Wybrańcy, którzy skorzystali z zaproszenia, nie potrafią już żyć tak jak dotychczas; przykładem jest "dziewczyna, która tam zajrzała, obcięła sobie rzęsy, a następnie zniknęła".
Pastisz, farsa, naturalizm... Jest tu echo Baśni tysiąca i jednej nocy, jest Boccaccio, klasyka literatury grozy, Poe, Lovercraft - to wszystko wyczytać można z okładki, dorzućmy zatem Kinga, flirt z Shelley, ale i subtelną grę z Marquezem, a także własną, czytelniczą niestrudzoną wyobraźnię i potrzebę obsceniczności i niewysublimowanego wulgaryzmu. Skoro bowiem dojdziemy do s. 475, to znaczy, że ten kicz w wydaniu Palahniuka jakoś niezwykle nas stymuluje. Jest nam potrzebny do naszej prywatnej opowieści - z nieśmiertelną okrężnicą - bądź bez niej - w tle.
"Opętani" to powieść z kluczem do wielu pokoi, w których drzemią nie tylko duchy kolejno odchodzących "artystów", ale i ich ból, oscylujący pomiędzy wulgaryzmem a skowytem. To rzecz o tym, że spełnienie jest przekleństwem, od którego nie wymyślono jeszcze ucieczki, a człowiek mieszka w swoim bólu, a nie, jak się naiwnie sądzi, na odwrót.
"Opetani" to w końcu opowieść dla tych, którzy albo nie ulegną schizofrenicznej karmie, albo już jej ulegli i jeszcze jedna historia Palahniuka będzie dla nich jedynie kolejnym zwierciadłem codzienności.
Tak czy owak - miłej lektury!