Nieproszeni Goście
Marta Czabała
Bardzo przyzwoite, na dodatek nie obrzydliwe jak wiele innych horrorów. Opowieść niby jak wiele innych a jednak z tych, które potrafią zaskoczyć. Czym dalej w filmie, tym lepsze miałam o nim mniemanie. Zakończyłam w pełnej satysfakcji.
Horrory zawsze znajdą swoich amatorów. Zwłaszcza takie podszyte złymi duchami, pokazującymi się nagle w domu na odludziu. Jeśliby dodać do tego niewyjaśnioną tajemnicę rodzinną, mamy niemalże niezawodną receptę na sukces. Finansowy oczywiście, bo taki horrory mają odnosić przede wszystkim.
W Nieproszonych Gościach ciężko jest dopatrzeć się czegoś prawdziwie oryginalnego. Nie znaczy to jednak, że całość ogląda się źle. A historia nawet wciąga. Nastoletnia (20-letnia?) Anna wraca do domu po pobycie w szpitalu psychiatrycznym, gdzie dochodziła do siebie po załamaniu jakie wywołała w niej tragiczna śmierć matki. W pięknym domu nad jeziorem zastaje nową partnerkę ojca i swoją siostrę Alex, zbuntowaną wobec zbyt wczesnego jej mniemaniem związku rodzica. Anna niespecjalnie potrafi odnaleźć się w się w nowej sytuacji. Cały czas próbuje odnaleźć w sobie, wyparte wcześniej wspomnienia z dnia śmierci matki. Na dodatek wraz z siostrą zaczynają myśleć, że jej śmierć wcale nie musiała być wypadkiem.
Całość to taki wytwór z pogranicza thrillera i horroru, z każdego gatunku biorąca zresztą najsmaczniejsze elementy. Będą więc efektownie pokazujące się duchy, niewyjaśnione niczym zdarzenia, ożywające swoistym życiem przedmioty i odpowiednio przerażona jak i odpowiednio śliczna bohaterka. Będzie odpowiednio ciemno, tak abyśmy mogli snuć domysły co do dalszego przebiegu akcji. Będzie niejednoznacznie, wcale nie schematycznie, niejednokrotnie będziemy też porządnie zaskoczeni. Będzie bowiem też niezła fabuła, warta obejrzenia, dodam że z końcem wartym obejrzenia całego filmu.
A jeśli wszystkie powyższe kategorie są bardziej niż spełnione, nic innego w zasadzie nie musi się liczyć. Nie ważne jest ani wybitne aktorstwo (nota bene tutaj całkiem niezłe, zwłaszcza w wykonaniu Arielle Kebbel) ani zdjęcia, ani wielki budżet. Każdy kinoman przecież wie, że dobry horror można zrobić mając jedynie dobry pomysł. To co mieli bracia Guard to przede wszystkim dobrych scenarzystów, być może jeszcze niespecjalnie doświadczonych, bez wątpienia jednak umiejących przyciągnąć uwagę widza. Opowiadają historię ciekawą, odpowiednio straszną, może nie wybitną ale dla mnie całkowicie spełniającą wymogi niedzielnej rozrywki i potrzeby małego dreszczyku.