Mariusz Rokicki
"Życie po skoku"
Marta Czabała
Ta mała, ale jakże ważna książeczka powinna być rozdawana przed sezonem wakacyjnym w szkołach, na wydziałach uczelni wyższych, w parkach czy też nawet na podwórkach. Bez wątpienia da do myślenia wszystkim tym, którzy przekonani są o swojej niezniszczalności. Ba, może nawet będzie w stanie uratować życie.
Wydawnictwo: Znak, Kwiecień 2009
ISBN: 978-83-240-1175-9
Liczba stron: 144
Wymiary: 124 x 195 mm
Cena: 24,90zł
"Zgubiła go młodzieńcza brawura i brak wyobraźni" tak sam siebie podsumowuje Mariusz Rokicki. Młody człowiek, którego jedna nieprzemyślana i bardzo głupia decyzja w jednej minucie przekreśliła zdrowie i szanse na takie życie jakie sobie zamarzył. Już nie mógł być niepokornym chłopcem, musiał być kaleką a znaczenie tego słowa zależała wyłącznie od niego samego. I ta mała książka to właśnie opowieść o definiowaniu nowego siebie i znajdowaniu miejsca w życiu.
Rokicki nie zastanawia się dlaczego skoczył. Jak sam twierdzi, najwyraźniej tak właśnie musiało być i takie było jego przeznaczenie. Koncentruje się na tzw. życiu "po", na wszystkich negatywnych ale też pozytywnych przeżyciach. Opisuje swój pobyt w szpitalach i domu pomocy, relacjonuje kolejne etapy jakie musiał przejść na drodze do względnej sprawności. Wiele miejsca poświęca ludziom, którzy pomogli mu wyjść ze stanów depresyjnych, lekarzom, rehabilitantkom, nowym przyjaciołom. Mówi o wzlotach i wielkich upadkach, wszystkich jednak prowadzonych do nowego, bynajmniej nie gorszego życia.
Napisana prostym językiem, czytana trochę jak pamiętnik, książka niejednokrotnie potrafi wzruszyć. I wzbudzić podziw. Mariusz nie prosi o to aby się nad nim użalać, nie roztrząsa negatywnych aspektów swojej sytuacji. Być może z potrzeby zrzucenia z siebie całego brzemienia, być może chcąc aby jego historia stanowiła ostrzeżenie dla innych, opowiada. Spokojnie. Rzeczowo. Ta jego książeczka powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich, którym wydaje się, że są za dobrzy na niektóre nieszczęścia a inne na pewno ich nie dotyczą. Być może po przeczytaniu Życia po skoku zastanowią się raz jeszcze.