Na równi z Teletubisem gejem
Aneta Robertson
Polska, jak pewnie zresztą każdy kraj ma swoją grupę dziwaków, którzy co rusz dostarczają nam kolejnych barwnych rewelacji. Przeżyliśmy już Panią Sowińską prześladującą teletubise kochające inaczej, przeżyliśmy też pomysł Matki Boskiej jako oficjalnie mianowanej królowej Polski. Radykałowie powoli schodzą w niepamięć. Szkoda tylko, że niektórzy dalej nie chcą odejść na zawsze.
Uważam się za osobę wyposażoną w dobre maniery. Zostałam wychowana w duchu, iż ludzi nie należy bezpodstawnie obrażać. Ba, najlepiej byłoby nie obrażać ich w ogóle. Wszystkie moje przekonania idą jednak w łeb, kiedy w mediach pojawia się zbyt krótko nie widziany, były pseudo vice minister edukacji Mirosław Orzechowski. Wtedy wychodzi ze mnie to, co podobno jest częścią nas wszystkich. Nawet jeśli stłumioną. Pierwotna chęć mordu.
W ramach komentarzy co do przegranego przez nas meczu z Niemcami, Mirosław Orzechowski oświadczył wysłanym do niego na siłę dziennikarzom, iż grający w barwach niemieckich Łukasz Podolski i Mirosław Klose, powinni być natychmiast pozbawieni obywatelstwa. Nasz pseudo minister ogłosił swoją rewelację przed kamerami zdumionych przedstawicieli mediów. Śmiech na sali. Śmiali się politycy, śmiali dziennikarze, nawet zwykli ludzie przecierali oczy ze zdumienia. Czy Orzechowski osiągnął już szczyt absolutnego i niezmierzonego kretynizmu? Czy może można jeszcze wymyśleć coś więcej?
Idąc tym tropem proponowałabym pozbawić natychmiast obywatelstwa wszystkich emigrantów zarobkowych, którzy - płacąc podatki - przyczyniają się do wzbogacenia obcych mocarstw. Jeśli jeszcze mieszkają w Rosji lub Niemczech, należy bezwarunkowo zakazać im wjazdu na teren Polski. Kiedy będą próbować, rozstrzelać. Nie należy wpuszczać do nas Roberta Kubicy, Podolskiego, Klose. W żadnym wypadku aktorów grających w zachodnich filmach. Wybudujmy na granicach wielki mur i postawmy na górze strażników. Najlepiej z Młodzieży Wszechpolskiej. Wszystkie kobiety zapłodnijmy i zaciągnijmy na siłę do kościoła.
Orzechowski najwyraźniej nie umie się pogodzić z porażką swojej osoby jako polityka. Chyba nie rozumie, że nie mamy już ochoty na niego patrzeć a media cytują jego wypowiedzi jedynie jako część programu "rozrywka". Już nawet pseudo minister Giertych zdał sobie sprawę, że nie ma do czego wracać. Z Orzechowskiego można się pośmiać. Nauczono mnie nie obrażać ludzi. Ale szanowni Państwo, wszystko ma swoje granice. Straszny dureń ten Orzechowski.