Opowieści z Narnii: Książe Kaspian
Marta Czabała
Kolejna adaptacja kultowego cyklu opowieści o magicznym kraju Lwa Aslana. Wykończony każdy szczegół, piękne zdjęcia i bardzo przyzwoity montaż przynoszą pełną satysfakcję potencjalnemu widzowi. Zwłaszcza temu, dla którego cykl o Narnii był jednym z najważniejszych przeżyć literackich dzieciństwa.
Jestem pod wrażeniem. W tym filmie wszystko zrobione jest dokładnie tak jak być powinno. Każdy szczegół dopracowany jest tak aby stać się częścią magicznej adaptacji jeszcze bardziej magicznej literatury. Książka była dla mnie przeżyciem. Film już aspiruje do tego miana. I to znacznie bardziej niż część pierwsza.
W kolejnej ekranizacji mamy znane z poprzedniego filmu rodzeństwo Piotra, Zuzannę, Edmunda i Łucję. Rok po wydarzeniach w Lwie, Czarownicy i Starej Szafie po raz kolejny zostają przeniesieni do Narnii, tym razem aby dowiedzieć się, że minęło tam już 1000 lat. Narnia jaką znali zeszła do leśnych podziemi, wyparta tym razem przez niewierzących w magię ludzi. U nich też zresztą dzieje się źle. Oto prawowity następca tronu książę Kaspian musi uciekać z dworu, jego wuj dybie bowiem na tron, a jemu samemu właśnie urodził się dziedzic. Logika prosta. Kaspian ucieka do lasu, gdzie niemal natychmiast natyka się na istoty mu nieznane, a ze strachu dmie w dany mu róg, który - jak legenda głosi - ma przywołać na pomoc pradawnych królów. Sam on nie wie jednak, że ci ostatni są na powrót dziećmi i raczej nie robią wrażenia na nadchodzącym wrogu.
Cóż można powiedzieć. Wszystko w tym filmie jest cudownie dopieszczone. Piękne są zdjęcia i pejzaże. Wspaniała muzyka Harrego Gregsona - Williama dodaje temu filmowi charakteru. Efekty specjalne nie są przesadzone, o co w takim filmie przecież bardzo łatwo. W porównaniu z pierwszą Narnią tutaj wszystko dzieje się niezmiernie dynamicznie, bez zbędnych wprowadzeń, od razu jest wartko i ciekawie. Mimo dwóch godzin trwania wszystko ogląda się mgnieniu oka. I to wszystko mimo oczywistej dla bajek przewidywalności wydarzeń.
Poza źle obsadzonym w roli Skapiana Benie Barnsie, który jest do tej postaci po prostu za stary, wszyscy aktorzy kolejny raz kolejny zdołali mnie zauroczyć. W szczególności Anna Popplewell w roli Zuzanny i Georgie Henley jako Łucja są w tym filmie, no cóż... najbardziej bajkowe. Bo, drodzy Państwo powiedzmy sobie szczerze. Ten film to po prostu bajka, piękna, sprawnie zmontowana, bardzo dobrze zagrana. Wszyscy wiemy jak się skończy, co nie przeszkadza nam czerpać z filmu prawdziwej przyjemności. Dla mnie to bardzo, bardzo dużo.