Kompleks niższości, czyli jak wyżyć się na człowieku
Aneta Robertson
Gdzie można poczuć się mniej człowiekiem jeśli nie u lekarza. Medycy w Polsce, bez wątpienia świetnie wyszkoleni, mają jednak głębokie kompleksy, prawdopodobnie wynikające ze zbyt małej pensji. Przepracowani, zarabiają grosze. Są źli na świat i na cały system, jednocześnie zaś boją się każdej potencjalnej reformy, mającej wprowadzić zmiany. I tak koło się zamyka.
Dlatego też narodowym znakiem współczesnej polskiej medycyny stało się upokarzanie pacjenta. Należy od razu stwierdzić, że kwestia nie dotyczy wszystkich, bo są lekarze, którzy do pacjenta podchodzą z szacunkiem. Niestety to mniejszość.
Pozostali mają pacjenta za nic. Lekarze co rusz wygłaszają pod kontem, z reguły dość pokornych pacjentów ordynarne odzywki, oczekując jednocześnie, że będziemy je znosić pokornie, pochylimy głowę lub nadstawimy drugi policzek. I większość z nas tak robi. Dlatego słyszymy zaraz komentarze pod kontem swojego wyglądu ("jak pani się tak mogła zapuścić"), bezlitośnie podkreślające nasze złe nawyki ("kochaniutka, trzeba było mniej kluseczek jeść") czy też wady wrodzone ("wie pani, u pani to się już niespecjalnie da cokolwiek zrobić"). Dobrze jest w ogóle, jeśli lekarz zwróci się do nas pan/pani, często bowiem jesteśmy "kochaniutkimi", "kobietami" czy nawet "laleczkami". I większość z nas nie powie ani jednego słowa z powrotem.
Najczęściej w "celnych" komentarzach przodują ci na samym dole lekarskiego łańcucha pokarmowego. Stażyści, lekarze pracujący na najgorszych zmianach, często przez kilkadziesiąt godzin nie opuszczający miejsca pracy. Niewyspani, często widzą w pacjencie idealny cel na odreagowanie swoich frustracji. Są źli. A my jesteśmy tarczą dla ich rzutek.
Ja nie próbuję ich w żaden sposób usprawiedliwiać. Ani stałe zmęczenie ani zawodowe frustracje nie są bowiem jakimkolwiek argumentem, aby kogokolwiek traktować w upokarzający i chamski sposób. Nie są powodem aby wygłaszać pod czyimś adresem często ordynarne wyzwiska. Piszę te słowa aby poradzić. Kiedy wam pyskują, odpowiadajcie głośno, stanowczo ale uprzejmie. Uświadamiajcie lekarzom, że ich zachowanie wykracza poza granice dobrego wychowania. Krzyczcie. Domagajcie się informacji i swoich elementarnych praw. Człowiek, który jasno stawia reguły, jest też człowiekiem, którego trudniej jest upokorzyć. Jest człowiekiem, który z gabinetu wyjdzie z podniesioną do góry głową i z czystym sumieniem powie: tą bitwę wygrałem.