Genua. Włoskie lato.
J. Radzik
Dla widzów zaczynających oglądać film ciepła rodzina atmosfera nie znamionuje tragicznych wydarzeń. Nagle dowiadujemy się, że w wypadku samochodowym ginie matka dwóch dziewczynek. Ich ojciec nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji. Szansą na odmianę staje się wyjazd do Genui, gdzie rodzina zaczyna funkcjonować w zupełnie odmiennych warunkach.
Wydarzenia z przeszłości nie dają się jednak zapomnieć. Młodsza córka przeżywa tęsknotę, wizualizuje postać matki, przeżywa koszmary. Dodatkowym problemem jest stosunek do niej jej starszej siostry, która odpycha ją, wyraźnie obarczając winą za przeszłość. Sama odreagowuje swoje przeżycia w dość nietypowy sposób.
Postać ojca, poddającego się biegowi wydarzeń można oceniać jako bierną. Wydaje się on nie mieć wpływu na przeżywanie dzieci. Akcja rozgrywa się w niezwykle malowniczej atmosferze miasteczka, pełnego uroku ale i niebezpieczeństw. Mimo, że fabuła filmu jest oszczędna, to jednak powoduje, że widz odczuwa napięcie i zagrożenie. W kulminacyjnym momencie dochodzi do konfrontacji i uzewnętrznienia wzajemnych relacji, swoistego przeżycia niebezpieczeństwa na nowo i odreagowania. Ważna jest odpowiedzialność, bliskość, miłość.
Trudno jest na samym początku zaklasyfikować film do konkretnego gatunku. W miarę upływu czasu poddajemy się jednak aurze niezwykłości, tajemniczości a przeżycia bohaterów doskonale wplatają się w panującą w filmie atmosferę.
Widz mógłby oczekiwać bardziej dynamicznej i wyrazistej postaci ojca ale z tej roli Colin Firth ostatecznie wychodzi zwycięsko. Bardzo wiarygodne są Willa Holland i Perla Haney - Jardine w roli córek. Całość ogląda się z zaciekawieniem, niepokojem i satysfakcją.