Paulo Coelho
"Zwycięzca jest sam"
Małgorzata Kobus
Andy Warhol powiedział niegdyś, że "każdy chce być sławnym przez piętnaście minut i będzie sławny tylko przez piętnaście minut". I te właśnie słowa zacytował Paulo Coelho kiedy opowiadał o swojej najnowszej książce. Bo Zwycięzca jest sam przybliża nam świat luksusu, sławy i blichtru, dodatkowo pokazując kulisy jednego z najsłynniejszych filmowych "vanity fair", jakim jest festiwal w Cannes.
Wydawnictwo: Drzewo Babel, Maj 2009
ISBN: 978-83-89933-90-4
Liczba stron: 352
Cena: 38,00zł
Akcja powieści rozgrywa się w przeciągu doby i pojawia się w niej cała plejada postaci z wielkiego świata - począwszy od producentów filmowych, sławnych aktorów, poprzez znakomitych projektantów mody, top-modelki, kończąc na gwiazdkach filmowych i gwiazdach większego formatu, których blask już nieco przygasł. Do tego tłum tych, którzy grzeją się w blasku sławy, władzy i bogactwa.
Porządek tego "pięknego, wspaniałego i wyjątkowego" świata burzy nagłe wtargnięcie Igora - rosyjskiego multimilionera, który obsesyjnie pragnie odzyskać swoją byłą żonę. Ewa porzuciła Igora dla znanego i cenionego projektanta mody. Były mąż, z mocno zranionym ego i owładnięty pragnieniem zemsty, nie cofnie się przed niczym. W imię miłości jest zdolny nawet "unicestwić kilka światów". A ponieważ jest bogaty, inteligentny i przebiegły, o krok wyprzedza tropiącą go policję, by na końcu zniknąć równie nagle jak się pojawił.
Mimo, że nazwisko autora działa jak magnes i wielu jego fanów bez wahania sięgnęło po nowy tytuł, to sądzę, że równie wielu - tak jak ja - poczuło niedosyt, by nie powiedzieć rozczarowanie. Bo Paulo Coelho przyzwyczaił nas do mądrych, pełnych głębokich rozważań książek, zaś Zwycięzca jest sam to nieudolna próba pójścia w kierunku thrillera sensacyjnego. Świadomie piszę o tej nieudolności - czytając tę lekturę, nie towarzyszyły mi żadne większe emocje - ani strach, ani zaciekawienie. Zastanawiałam się jedynie po co tak wybitny pisarz sięgnął po gatunek, który jest mu właściwie obcy.
Rozumiem motywy autora, jeśli chodzi o tematykę, bo sam przyznał, ze kiedy pojechał po raz pierwszy na festiwal filmowy do Cannes, z wielkim zaciekawieniem obserwował ludzi koczujących dzień i noc przed hotelami, którzy czekali, by zobaczyć gwiazdy. "Pomyślałem sobie: to absolutnie niesłychane, to absolutnie dziwaczne. Planowałem oczywiście napisanie wspomnianej książki przez wiele lat, ale dopiero teraz mi się to udało".
Nie rozumiem natomiast dlaczego Paulo Coelho napisał książkę, która - mimo wielowątkowej fabuły, niczym nie zaskakuje, niczego nie objawia, nic nie wnosi. Wprawdzie autor porusza temat zapłaty ceny za własne marzenia, jednak niepotrzebne wydają mi się jego błahe dygresje o sprawach oczywistych, które starał się przedstawić w odkrywczy sposób.
Zdaniem pisarza, obserwujemy kult luksusu, który zajmuje miejsce prawdziwych wartości. Dlatego, jak sam przyznaje, chciał stworzyć książkę, która obrazowałaby nasze czasy, zaś punktem wyjścia do tego obrazu stało się pytanie: na co ludzie zwracają dzisiaj uwagę? I mimo, iż po lekturze powieści wiemy dokładnie, że blichtr, uzurpatorstwo, pochlebstwa i bogactwo to magnes przyciągający wszystkich, to jednak nie do końca zachwycił mnie sposób, w jaki Coelho nam o tym opowiedział.