Podobno jak Białoruś
Aneta Robertson
Nareszcie znamy przyczynę swoich nieszczęść. Po wielu latach ludzkichiepowodzeń, bezrobocia, wzlotów i upadków demokratycznej Polski, jeden poseł wyznaczył i pokazał nam wreszcie winnych wszystkiemu co złe. Otóż - dla tych jeszcze nieświadomych - na czele szatańskich zastępów stoi Donald Tusk.
Prezes najbardziej zajadłej partii w naszym Sejmie, znany niektórym jako najbardziej zaciekły premier w historii Polski, niejaki Jarosław Kaczyński, oświadczył ostatnio iż Polska pod rządami PO zrównała się z Białorusią. Jesteśmy poddani reżimowi, opresji, a wszystko to pod rządami jednego, nawiasem mówiąc całkiem niepozornego z wyglądu premiera. Premierowi Tuskowi PiS przypisuje dzisiaj zresztą chyba wszystko co złe, począwszy od wskaźnika inflacji, bezrobocia, na złej pogodzie i kryzysach globalnych skończywszy. Zdumiewające, jak to jeden człowiek nagle stał się przyczyną wszystkiego co na tym świecie złe.
Premier winny jest bezrobocia, inflacji, wskaźnika gospodarki, prawdopodobnie nawet pogody. Dzień w dzień karmieni jesteśmy kolejnymi konferencjami prasowymi, gdzie kolejne slajdy wyznaczają nam dramatyczny tok przemian. Nagonka trwa. W nadziei na to, że sondaże PiS w końcu zaczną się wspinać, prezes Kaczyński chwyta się wszelkich możliwych sposobów na przyciągnięcie uwagi mediów. Może oskarżymy kolejnych. Może jeszcze jednych. Może polubią nas masy.
A sondaże nic. Co więcej, nagonka medialna na Premiera Tuska raczej przysparza jemu samemu popularności. Dane mówią same za siebie. Niespecjalnie jesteśmy zainteresowani nieustającymi pyskówkami kolejnych polityków. Wolimy spokojne rządy, tych co nie spędzają bezsennych nocy na planowaniu kolejnych prezentacji prasowych. Nie czujemy się jak w Białorusi. Ba, nie czujemy się mieszkańcami reżimu. Jest nam różnie. Jednym źle, drugim lepiej. Każdy ma swoje lepsze i gorsze okresy. I każdy z nas oczekuje konkretnych rozwiązań, nie pyskówek. Mieliśmy już próbkę panów Kaczyńskich. I jeśli ci się nie zmienią, serdecznie im dziękujemy. Czas na normalność.