Tanya Huff "Cena krwi"
M. Czabała
Porywczy policjant, prywatny detektyw płci żeńskiej, kilkusetletni przystojny wampir i cuchnące demony - Tanya Huff stworzyła zgrabną historię, która jest raczej kryminałem niż horrorem. To bardzo przyjemna książka, o dobrych proporcjach - ani za długa, ani za krótka; czyta się ją szybko i bez znudzenia.
Wydawnictwo: Fabryka Słów, Maj 2008
ISBN: 978-83-7574-040-0
Liczba stron: 400
Wymiary: 125 x 205 mm
Cena: 33,90zł
Nie należy się spodziewać wielkich wzruszeń, ani psychicznych przełomów, ale w kategorii lektury rozrywkowej książka na pewno wygrywa bezpretensjonalnym wdziękiem. Główna w tym zasługa umiejętności autorki do tworzenia bohaterów - bystrej pani detektyw, która musiała zrezygnować z policyjnej kariery ze względu na chorobę grożącą jej ślepotą, a także jej byłego partnera policjanta. Oboje mają wybuchowe charaktery, iskrzy między nimi na kilometry tak, że przytłumia światła wielkiego (choć kanadyjskiego) miasta, w którym żyją - ale mimo dosyć niefrasobliwego podejścia do seksu, to raczej przyjaciele niż para, bowiem na horyzoncie pojawia się ktoś bardziej dla pani detektyw interesujący.
Akcja nie ma aż tylu zalet, choć zaczyna się dobrze, bo od zbrodni. Po kilku miłych zaskoczeniach i zwrotach na początku, rozwija się dosyć przewidywalnie, choć i tak nie nudzi. Może zbyt dużo tu cudownych przypadków, czasem także prowadząca śledztwo pani detektyw mogłaby, wydawałoby się, skojarzyć pewne fakty wcześniej; jednak na szczęście nic tu nie obraża naszej inteligencji.
Przy okazji - odświeżające jest to, że tak mało wiemy o wyglądzie zewnętrznym bohaterów. W przeciwieństwie do romansów Danielle Steel (a także wielu książek pisanych przez mężczyzn, usiłujących nam przekazać swoją wizję kobiety idealnej) nie dowiadujemy się, że Vicki miała długie falujące włosy w odcieniu miodu, zabawny dołek w brodzie, że może nie była piękna, ale uderzająco atrakcyjna, a jej oczy miały ten rzadki odcień, który przybiera oczko wodne o zmierzchu itp., itd. Temu podobne opisy są nam oszczędzone, wiemy natomiast, że pani detektyw ma słabość do niezdrowego jedzenia i trzyma w swoim gabinecie ławkę do ćwiczeń; wydaje mi się to o wiele ciekawszym sposobem na jej scharakteryzowanie.
P.S. Na okładce znalazłam informację, że na książka stała się inspiracją dla serialu "Więzy krwi". Okazuje się, że tytuł ten jest szczególnie kuszący dla polskich tłumaczy - znalazłam co najmniej kilkanaście filmów pod tym tytułem (w przeciwieństwie do polskich wersji, angielskie tytuły są zróżnicowane), a także jeden serial rdzennie polski.