Małżeństwa i ich przekleństwa
Marta Czabała
Niezły ale wyłącznie dla dorosłych i to związanych z drugą osobą widzów. Jak na adaptację sztuki przystało pierwszą rolę gra tutaj rozmowa, ciekawie zarysowana i świetnie napisana w scenariuszu. Ogląda się to świetnie a co po niektórzy znajdą parę analogii do swojego związku.
Przyznam się szczerze, że film Tylera Perrego obejrzałam znacznie po jego premierze, głównie na skutek zniechęcenia licznymi negatywnymi recenzjami. Recenzenci byli wyjątkowo zgodni, zarzucając Perremu nadmierną cukierkowość i łatwiznę. Perry zresztą znany jest z filmów tzw. poprawnych i propagujących tzw. wartości chrześcijańskie. Taki też bez wątpienia jest ten film. Spokojny. Ludzki. Nawet jeśli ciut uproszczony.
Ja jednak pozwolę sobie wziąć film Perrego w obronę. Ktoś kto był w tzw. związku stałym, niekoniecznie formalnym, wie dokładnie dlaczego. Oszczędzę sobie ordynarnych frazesów z polskich forów w stylu "po co kręcić film o murzynach na śniegu". Anonimowość Internetu ma swoje wady. Adaptacje filmowe sztuk teatralnych nigdy przecież nie są łatwe. Łatwo je przegadać i przenudzić publiczność. I ten, młodszy odbiorca może się na filmie Perrego łatwo znużyć. Ja jako osoba już dawno dorosła byłam w pełni usatysfakcjonowana.
Małżeństwa to opowieść o czterech parach, które spędzają w górach w Kolorado tydzień wakacji. Mamy wśród nich wiernych i zdradzających, mamy kobiety sukcesu i te wierzące w tzw. tradycyjny podział ról. Mamy szowinistów i dobrych partnerów. Spędzony w górach tydzień będzie dla nich okazją na wyciągnięcie na światło dziennie najgłębszych sekretów, rozbicie lub scementowanie związków oraz zrozumienie prawd o samych sobie.
Perry postawił na mniej znanych, chociaż świetnie dobranych aktorów. Nie ma sensu wyróżniać kogoś w szczególności bo wszyscy odpowiednio dobrze wczuwają się w swoje role. No dobrze, może pozwolę sobie na jeden plus dla rewelacyjnej Jill Scott, najwyraźniej dobrej nie tylko na scenie muzycznej ale i tej filmowej. Jest autentycznie, jest śmiesznie, miejscami naprawdę wzruszająco. Jestem całym sercem za tym aby ten film obejrzeli wszyscy (obu płci), którzy kiedykolwiek zastanawiali się nad sensem długiego i stałego związku. Będzie trochę ckliwie ale przede wszystkim szczerze. Ja takie filmy lubię oglądać.