Ostatnie skrawki intymności
Ania Nowak
Ostatnio blog Państwa Wiśniewskich przekształcił się w wersję wideo. Przyznaję, że patrzę namiętnie i patrzę masochistycznie. Jest strasznie, bywa zabawnie. Jakaś niespotykana siła każe mi oglądać zwierzenia człowieka, który sprzedał już wszystko więc konsekwentnie oddaje wszystkie resztki prywatności jakie mu jeszcze pozostały.
"Ścierwem roku ogłaszam Karolinę Korwin - Piotrowską" - tak oto Michał Wiśniewski powitał nas 14 sierpnia. W poście zamieszczonym o drugiej nad ranem, zdecydowanie pod wpływem... zmęczenia (sic!) opowiada nam o tym jak bardzo jest krzywdzony przez wszystkie media świata. Te filmy są znacznie bardziej wymowne niż teksty, możemy bowiem zobaczyć w jakim stanie jest ich autor. Z reguły jego stan wygląda na... zmęczony.
Nachodzi człowieka refleksja jak daleko jesteśmy w stanie poświęcić swoje życie tylko po to aby odzyskać utraconą popularność i splendor. Piosenek Ich Troje nie śpiewa już cała Polska, nie grają ich w klubach czy pubach. Grupa wiernych fanów zespołu ukształtowała się na poziomie 11-17 lat, co zdecydowanie odbiera Wiśniewskiemu wszystko czym tak bardzo chciałby zostać. Teraz niestety wpada w tą samą grupę co Majka Jeżowska i nie ma szans na osiągnięcie tego co jeszcze parę lat temu.
Polakom znudziły się rymy częstochowskie. Przynajmniej tym dorosłym. Mamy przesyt dziwacznych tekstów, takich przesadnie do rymu i niespecjalnie sensownych. Ostatnia płyta Ich Troje sprzedawana jest... w kioskach. Podobno jest platynowa, ale takie statystyki nie podpadają pod ogólnokrajowe rozrachunki sprzedaży. Pochwała na wyrost?
Są pewne granice. Nie byłabym w stanie pokazywać wszystkich szczegółów swojej intymności, tylko po to aby uzyskać większą oglądalność. Są rzeczy święte. Rodzina. Mój dom to mój azyl. Nikt nie potrzebuje oglądać moich prywatnych filmów, mojej łazienki, mojej córki. Michał Wiśniewski sprzedał wszystko. Dorośli dalej nie chcą go słuchać. Jego kolejnej żony nikt nie chce oglądać. Na listach przebojów nie było go od wieków. Pozostaje więc tylko grać na ulicznych festynach i udawać, że to wielkie i niespotykane koncerty. Niestety, płonący mikrofon i fajerwerki nie odwrócą uwago od niespotykanego kiczu i tandety. Czasami aż wstyd patrzeć. Strach pomyśleć, co jeszcze wymyśli upadły gwiazdor.