Ppłk. Jay Kopelmann, Melinda Roth "Misja szczeniak - pozdrowienia z Bagdadu"
Marcin Hęclik
To książka trochę nietypowa. Inna niż większość, przypasowana do tego tzw. schematu gatunkowo - literackiego. Oto bowiem mamy z jednej strony żołnierzy Marines (maszyny do zabijania jak sami siebie nazywają) a z drugiej małego 5-tygodniowego szczeniaka znalezionego przez nich w ruinach budynku w Faludży.
Tytuł oryginału: From Baghdad, with Love
Wydawnictwo: Galaktyka , Czerwiec 2007
ISBN: 978-83-89896-81-0
Liczba stron: 232
Wymiary: 145 x 205 mm
Ów "mały kudłaty tyłek", który tylko cudem unika śmierci zostaje nazwany Lava, od nazwy oddziału Marines "Lava Dogs". I od razu zdobywa sobie sympatię "chłopaków z oddziału" przestaje być anonimowy, przestaje być rzeczą i tym samym rozkaz 1-A zabraniający żołnierzom posiadania żywych maskotek biorą przysłowiowe diabli. Żołnierze karmią go, dają opiekę, schronienie a nawet pozwalają ze sobą spać. Bardzo szybko i właśnie dzięki Lavie odnajdują jakiś sens w swoich działaniach, które na co dzień mogą wydawać się zbyt okrutne i przerysowane. To właśnie pies staje się swego rodzaju ostoją, normalnością w miejscu gdzie przemoc i śmierć są na porządku dziennym. Wzbudza uczucia, które szkolenie wojskowe ma za zadanie stłumić. Przyczynia się do łamania zakazów. I tak oto jeden z żołnierzy (autor książki) postanawia wbrew wszelkim regułom zabrać swego małego przyjaciela ze sobą do Stanów.
To książka o relacjach ludzko-psich, o przyjaźni (przyjaciela się nie zostawia w potrzebie), o normalnym poczuciu człowieczeństwa. To piękna historia, relacja tego co było, świadectwo faktu, że nie wszystkie wojenne historie muszą być podobne do siebie. Na pewno warta jest przeczytania, nie tylko przez męskich mężczyzn i spragnione literackich uczuć kobiet. Po prostu przez wszystkich, nawet tych młodszych.
Jest też dobrze napisana, dostępnym dla wszystkich czytelników językiem. W niektórych momentach wstrząsa czytelnikiem. Autor opisuje elementy wojennego scenariusza, o których pewnie większość ludzi nawet nie chciałaby słyszeć (choćby w temacie wytycznych nt. traktowania dzikich psów na terenach działań wojennych). Nie ma tu elementów zbędnych odciągających czytelnika od głównego wątku. A patrząc przez pryzmat opisanego w książce świata, historia Lavy nabiera zupełnie nowego znaczenia. To przecież jest pamiętnik, który zawiera nie tylko fakty, ale i osobiste (niejednokrotnie bardzo wyraziste) poglądy i odczucia autora. Nie ma tu miejsca na domysły, wszystko opisane jest tak jak było w rzeczywistości co stanowi dodatkowy atut tej publikacji i jej niewątpliwą siłę.
Najlepszym podsumowaniem są słowa samego ppłk. Jaya Kopelmana "Dlaczego nie wykorzystałem czasu na niesienie pomocy ludziom, tylko szczeniakowi? Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi, ale przynajmniej coś ocaliłem". Warto przeczytać.